Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 21 czerwca 2011

Drodzy Paneliści!


Dziś pierwszy dzień lata. Już za kilka dni rozpoczną się długo wyczekiwane przez wszystkich uczniów wakacje. Również Igor, Patryk i Maurycy przygotowują się do zakończenia roku szkolnego. Zapraszamy do lektury najnowszego odcinka opowiadania o I-deałkach. O tym, jak brak czasu wpływa na zwyczaje żywieniowe przeczytacie dziś w I-mpresjach, a w I-nnowacjach jak zwykle czekają nowinki technologiczne. Zajrzyjcie także do I-nformacji, z których dowiecie się, jakie nagrody przygotowaliśmy dla Was w edycji czerwcowej Konkursu dla Panelistów. Życzymy przyjemnej lektury!


I-nformacje

Z przyjemnością chcielibyśmy Was poinformować, że ciągle możecie się zapisywać do edycji czerwcowej Konkursu dla Panelistów.

Do 30 czerwca, na komputerach z zainstalowanym programem netPanel będzie się wyświetlał formularz konkursowy. Wystarczy go wypełnić, aby zapisać się do Konkursu.

Czekają na Was atrakcyjne nagrody:

  • Monitor LCD
  • Robot kuchenny
  • Toster
  • Krajalnica
  • Perfumy damskie
  • Klocki LEGO
  • Gadżety
Poniżej zamieszczamy zdjęcia niektórych nagród:

Robot kuchenny Monitor LCD

Klocki LEGO Toster


Rozstrzygnięcie edycji czerwcowej nastąpi 9 lipca. Za wszystkich trzymamy kciuki!


I-mpresje

Brak czasu to w ostatnich latach z pewnością jeden z najczęściej wymienianych powodów do narzekań. Większość z nas ma szczelnie wypełniony plan dnia. Niestety brakuje w nim czasu nie tylko na przyjemności. Często również na odpoczynek przeznaczamy go mniej niż rzeczywiście potrzeba organizmowi do odzyskania pełni sił. Jednak regeneracja to nie tylko sen i relaks. To także jedzenie, któremu poświęcamy coraz mniej uwagi i... czasu. W efekcie z roku na rok, z miesiąca na miesiąc rośnie grupa osób, których menu niewiele ma wspólnego z zaleceniami dietetyków. Zwłaszcza w środku tygodnia trudno po pracy wybrać się na zakupy, a potem jeszcze spędzić wieczór w kuchni, przygotowując tradycyjny posiłek. Alternatywa w postaci wyjścia do restauracji nie zawsze jest tym, o czym marzy się po powrocie do domu. Mimo zmęczenia i braku czasu próbujemy zatem przyrządzić coś samodzielnie. O wiele łatwiej znaleźć kulinarne inspiracje w supermarkecie w dziale z gotowymi potrawami, niż w książce kucharskiej. Wybór dań wymagających jedynie podgrzania lub dodania wody rośnie niemal z dnia na dzień. Obiad z dwóch dań, a do tego deser można przygotować dosłownie w kwadrans.
Oszczędność czasu to z pewnością główna zaleta, dzięki której nie wymagające kulinarnego talentu potrawy zyskują coraz większą popularność. Wiele dań sprzedawanych jest w opakowaniach, które stanowią jednocześnie poręczne naczynie jednorazowego użytku. Zupy i inne dania w proszku możemy kupić w plastikowych kubeczkach lub miskach. Wystarczy, że zalejemy je wodą, odczekamy kilka chwil i już są gotowe do spożycia. Bez konieczności wertowania książki kucharskiej w poszukiwaniu przepisu, bez dodatkowych naczyń, bez zmywania. Jedyne, co musimy umieć zrobić, to zagotowanie wody.
Na określenie dań przeznaczonych do zalania wodą często używamy terminu "zupka chińska". Pod tym hasłem kryje się bogactwo smaków nie tylko azjatyckich. Chińska zupka może mieć smak rosołu, zupy grzybowej albo dań kuchni włoskiej. Ważne, aby w opakowaniu znalazł się makaron nabierający miękkości pod wpływem wody oraz kilka torebek z przyprawami. Standardem są dwie saszetki, z których jedna zawiera przyprawy płynne, a druga dodatki w formie proszku. Powiązanie z Dalekim Wschodem jest całkiem słuszne nawet, jeśli finalny produkt ma bardziej europejski charakter. Otóż pierwowzorem tego typu potraw jest ramen – japońska zupa z makaronem. Danie do Japonii przywędrowało właśnie z Chin w XIX stuleciu. Największą popularność zyskało po II wojnie światowej, stając się jednym z najczęściej serwowanych szybkich posiłków. Ogólnoświatową popularność ramen zdobył właśnie w swojej ekspresowej - nie wymagającej gotowania postaci. Ojcem pomysłu, a zarazem twórcą pierwszych zup w proszku, które wystarczy zalać ciepła wodą był Japończyk Momofoku Ando. Celem, który chciał osiągnąć, było stworzenie taniego produktu, który były dostępny dla każdego. Trzeba przyznać, że cel w znacznym stopniu został osiągnięty.
Bogata oferta gotowych posiłków to nie tylko zupy w proszku. Cieszącą się coraz większa popularnością grupę produktów stanowią dania mięsne i warzywne, znacznie bardziej przypominające tradycyjną kuchnię. Bez trudu na sklepowych półkach znajdziemy zamknięte w słoikach gołąbki, gulasze i inne potrawy. Wśród mrożonek wybierać możemy spośród dań kuchni włoskiej, chińskiej czy tureckiej. Nie brakuje też rodzimych potraw jak choćby pierogi czy pyzy. Tu również nakład pracy potrzebny do przygotowania posiłku jest niewielki. W zasadzie ogranicza się do podgrzania gotowego wyrobu. Jeśli uda się go nie przypalić, możemy być pewni efektu. Rozwój rynku tego typu produktów wynika z rosnącego zainteresowania konsumentów. Dystans i podejrzliwość, z jakimi podchodziliśmy do gotowych dań jeszcze kilka lat temu stopniowo zanika. Skłonność do ułatwiania sobie codziennych czynności jest silniejsza. Przejawia się to nawet podczas przygotowywania w domu tradycyjnych dań. W kuchni też coraz chętniej sięgamy po wstępnie przetworzone półprodukty. Korzystamy z przeróżnych koncentratów, kompozycji przypraw, wstępnie przygotowanych warzyw i owoców. Wszystko po to, aby skrócić czas przygotowania posiłku.
Właściwie trudno się dziwić. Jak zawsze jednak warto zachować umiar, szczególnie w tak ważniej dla naszego zdrowia kwestii jaką jest jedzenie. Stara maksyma mówiąca, że "stajesz się tym, co jesz" powinna stanowić przestrogę. Oczywiście są sytuacje, kiedy sproszkowane danie jest rzeczywiście najwygodniejszym, a przy tym smacznym posiłkiem. Trudno przecież zabierać ze sobą na biwak czy do pracy zestaw do przyrządzania domowych posiłków. Z drugiej strony wciąż trudno wyobrazić sobie niedzielny obiad w rodzinnym gronie, kiedy wszyscy przy stole czekają, aż kluski i puree ziemniaczane nasiąkną wodą w plastikowym naczyniu.




Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem: http://megapanel.gem.pl/netpanel/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 378-30-60
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

Dwa dni przed zakończeniem roku szkolnego, Igor, Patryk i Maurycy byli niezwykle podekscytowani. Z jednej strony cieszyli się, że nadchodzą długo wyczekiwane wakacje - wyjazd nad morze i do cioci Krysi - z drugiej żal im było rozstawać się z kolegami na tak długo.
- Z kim ja teraz będę grał w siatkówkę? I gdzie? - zamartwiał się Igor.
- Nic się nie martw - śmiał się Maurycy. Siatkówka plażowa jest prawie tak samo fajna. A u cioci rozłożymy nasz zestaw do gry. Trzeba go tylko przynieść z piwnicy.
- Racja, ale towarzystwo już nie będzie to samo.
- Takie są niedogodności wakacji... - najstarszy z Ideałków udawał zmartwionego w tak zabawny sposób, że Igor od razu wybuchnął śmiechem.
- Trochę będzie mi brakowało lekcji biologii - do rozmowy włączył się Patryk. I naszej pani od polskiego...
- No nie! Tego już za wiele - Maurycy był naprawdę zdziwiony. - Przecież na ten dzień czekaliśmy całe dziesięć miesięcy, a teraz marudzicie, jakbyście już nigdy nie mieli wrócić do szkoły. Lepiej zacznijcie się zastanawiać nad planami na wakacyjne dni! I nad tym, co założycie na zakończenie roku. W końcu to nie będzie zwykły dzień. Trzeba wyglądać wyjątkowo.
Słysząc to Patryk i Igor mieli takie miny, jakby spadł na nich nagle olbrzymi ciężar.
- W ogóle o tym nie pomyślałem - wyszeptał najmłodszy z Ideałków.
- Ani ja - dodał Igor. - I co teraz? Przecież ja nawet nie mam garnituru...
- Jak to nie masz? - zapytał rozbawionym głosem Maurycy? A w czym byłeś na zakończeniu zeszłego roku?
- W garniturze z zeszłego roku... zapomniałeś, że ja jeszcze ciągle rosnę? Przecież on już się na pewno nie nadaje...
Teraz Maurycy miał niewesołą minę.
- Zupełnie zapomniałem... Przecież mój też będzie na mnie za mały! - A założyłem go tylko dwa razy.
- Mam pewien pomysł - uśmiechnął się Patryk.
- Jaki? - zainteresowali się starsi bracia.
- Igor, pokaż swój garnitur. Ty też Maurycy.
Chłopcy posłusznie zaczęli szperać w swoich szafach.
- Pamiętacie co zrobiliśmy, kiedy w zimę okazało się, że łyżwy są na nas za małe?
- Jasne, że tak - powiedzieli chórem Igor i Maurycy. Że też wcześniej na to nie wpadliśmy.
- Właśnie. Igor przymierzy garnitur Maurycego, a ja Igora. Jeśli będą pasować, tylko Maurycy będzie musiał kupić nowy.
- I zaoszczędzimy pieniądze na wakacyjne wydatki - ucieszył się Igor.
Kilka minut później dwaj młodsi bracia z zachwytem na twarzach przeglądali się w lustrze.
- Leży jak ulał.
- Na mnie też pasuje idealnie.
- To może od razu poprosimy tatę, żeby pojechał z nami do sklepu po strój dla mnie - powiedział nieśmiało Maurycy. Zakończenie roku pojutrze. Nie chciałbym zostać na lodzie.
- Jasne że możemy pojechać teraz - odpowiedzieli zgodnie młodsi bracia.
Tata ucieszył się z pomysłu przejażdżki i nawet kupił sobie nowe spinki do mankietów, co jeszcze bardziej poprawiło mu nastrój. Wieczorem wszyscy trzej chłopcy zachwycali się swoimi strojami, czekając na ostatni dzień roku szkolnego.

I-nnowacje


Kieszonkowe riffy

Choć żaden muzyk nie zamieni prawdziwego instrumentu na jego elektroniczną namiastkę, to z pewnością znajdą się i tacy, którzy w wolnych chwilach akurat nie będą mieli pod ręką ulubionego instrumentu, a będą chcieli poczuć się jakby na nim grali. Z myślą o gitarzystach, którzy nie zawsze mogą mieć instrument przy sobie powstaje gadżet podłączany do telefonu komórkowego. Urządzenie ma kształt kostki gitarowej i współpracuje z aplikacją uruchamiającą się automatycznie po podłączeniu go do telefonu. Szarpiąc kontrolerem wyimaginowane struny, użytkownik wydobędzie z telefonu dźwięki ulubionych utworów.


Hiperłącze w portfelu

Wydawać by się mogło, że w erze elektronicznej bankowości trudno o unowocześnienie tak starego wynalazku jak moneta. Okazuje się, że nie wszystko jeszcze zastało wymyślone. Duńczycy wpadli na pomysł, aby na monetach umieścić informację zapisaną w systemie QR – jest to bardziej zaawansowana wersja kodu paskowego, gdzie informacja zakodowana jest na kwadratowych czarnych i białych polach. Po zeskanowaniu kodu użytkownik będzie mógł obejrzeć specjalnie na tę okazję przygotowaną stronę internetową. Monety o nominale 5 i 10 euro już wkrótce znajdą się w obiegu.