Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 16 marca 2010

Drodzy Paneliści!

Czy wiecie, że w 1420 roku Synod Poznański wydał zalecenie zakazujące obnoszenia po wsiach i topienia słomianych postaci? Mimo to, topienie Marzanny w pierwszy dzień wiosny to jeden z wielu pogańskich obyczajów, które przetrwały do dziś. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o nadchodzącej wiośnie, przeczytajcie I-mpresje. Dla spragnionych nowinek technologicznych jak zwykle przygotowaliśmy I-nnowacje. W I-nformacjach zamieściliśmy dziś wiadomości na temat najbliższych edycji naszych Konkursów, a w I-nterakcjach znajdziecie zdjęcia, które przysłała jedna z naszych Panelistek. Mamy nadzieję, że odwiedzicie również naszych przyjaciół z serkowej ramki. Miłej lektury!

I-nformacje

Chcielibyśmy Wam przypomnieć, że już w najbliższą sobotę - 20 marca - nastąpi rozstrzygnięcie edycji lutowej Konkursu dla Panelistów.
Tego dnia nasz system wytypuje grupę osób spośród wszystkich, którzy zapisali się do tej edycji Konkursu. Do tych osób będziemy dzwonić, aby zadać pytanie konkursowe.

Jednocześnie informujemy, że cały czas trwa edycja marcowa Konkursu. Aby do niej przystąpić, należy wypełnić specjalny formularz konkursowy. Wyświetla się on w trakcie przeglądania stron internetowych na komputerze, na którym zainstalowany jest program netPanel. Formularz będzie emitowany do końca marca, a rozstrzygnięcie tej edycji nastąpi 17 kwietnia.

W edycji marcowej Konkursu możecie wygrać następujące nagrody:

  • Monitor LCD
  • Przenośny system nawigacyjny
  • Robot kuchenny
  • Żelazko
  • Wagę łazienkową
  • Gadżety
Poniżej prezentujemy zdjęcia wybranych nagród:

Monitor LCD Robot kuchenny

Zachęcamy Was do uczestnictwa w Konkursach i wszystkim życzymy powodzenia!


I-mpresje

Oś obrotu Ziemi jest nachylona pod kątem 23,4° do płaszczyzny, na której znajduje się orbita naszej planety. Właśnie dlatego dzisiejszy Biuletyn jest ostatnim zimowym wydaniem w tym roku. Dlaczego? To proste. Astronomiczna wiosna rozpoczyna się w momencie, kiedy Słońce, podczas swojej pozornej wędrówki po niebie, przekracza równik. Dzień trwa wówczas tyle samo, co noc. Mimo, że na ruch Ziemi wokół Słońca wpływ mają oddziaływania grawitacyjne innych ciał niebieskich Układu Słonecznego, to równonoc zawsze wypada między 19 a 21 marca. Właśnie ten moment uznawany jest za początek astronomicznej wiosny. W tym roku będzie to godzina 18.32 czasu polskiego, 20 marca. W kalendarzu za pierwszy dzień wiosny przyjęto 21 marca. To już dwie daty oznaczające nadejście nowej pory roku.
A co z wiosną klimatyczną? Zgodnie z definicją jest to ten czas w roku, kiedy średnie dobowe temperatury powietrza wahają się miedzy 5 a 15°C. Spoglądając za okno trudno oprzeć się wrażeniu, że w najbliższym czasie ten warunek może nie zostać spełniony. Na szczęście zostało jeszcze kilka dni i szansa, że przyroda się nie spóźni. Przyroda też pokazuje nam, kiedy kończy się zima. Oczywiście nie chodzi tu o moment, kiedy uda się zauważyć pierwszą jaskółkę, bo ta jak wiadomo wiosny nie czyni. Chodzi o przebiśniegi i krokusy, które kwitnąc oznajmiają początek wiosny fenologicznej. Fenologia to stosunkowo młoda dziedzina nauki, opisująca zależności między cyklicznymi zmianami klimatu i zjawiskami zachodzącymi w świecie roślin i zwierząt.
Coraz wyższe temperatury i dłuższy dzień z pewnością mają duży wpływ na nasze samopoczucie. Nadejście wiosny to chyba najbardziej radosny moment w roku, zwłaszcza w naszej części świata, gdzie pory roku tak bardzo się między sobą różnią. Nie dziwi więc fakt, że słowiańskie tradycje obfitują w zwyczaje ściśle związane z jej powitaniem. W średniowieczu, kulminacją witania wiosny na ziemiach polskich było Jare Święto, przypadające na równonoc wiosenną lub pierwszą niedzielę po marcowej pełni księżyca. Cała symbolika obrzędów związanych z tym dniem pozostawała w sferze zapewnienia pomyślności w rozpoczynającym się roku. Wiele tradycji sprzed ponad pięciuset lat przetrwało do dziś. Niektóre prawie się nie zmieniły, inne zostały przez chrześcijaństwo pozbawione pierwotnych znaczeń i włączone do obchodów świąt Wielkiej Nocy.
Dziś, kiedy w pierwszy dzień wiosny dzieci pod opieką nauczycieli wędrują ulicami miast i miasteczek z kukłami, wobec których mają mordercze zamiary, mało kto zdaje sobie sprawę z pogańskich korzeni tego obyczaju. Dawniej był to najbardziej rozpowszechniony i charakterystyczny zwyczaj związany z Jarym Świętem. W zależności od regionu, wygląd Marzanny nieco się różnił. Zwykle była to jednak kukła wykonana ze słomy, konopi, rzadziej ze szmat czy gałęzi. Czasem ubierana była w strój panny młodej lub druhny. Biała koszula, gorset i spódniczka, to najczęściej powtarzający się zestaw, wzbogacony o obowiązkowy wianek na głowie. Jej los był jednak z góry przesądzony. Kukła symbolizująca zimę, śmierć i choroby nie mogła liczyć na specjalne względy. Najpierw dziewczynki z całej okolicy obnosiły ją na długim kiju od domu do domu. Orszakowi zawsze towarzyszył śpiew. Dzięki temu kukła miała zabrać ze sobą wszystkie choroby i nieszczęścia. Kiedy już odwiedziła wszystkie domostwa, gotowa była do swojej ostatniej podróży. Dzieci wynosiły ją nad rzekę lub jezioro, a jeśli nic większego nie było w pobliżu - nawet nad brzeg dużej kałuży. Tam zdzierały z niej paradny strój i - kawałek po kawałku - wrzucały do wody. Palenie kukły było równie popularne. Zarówno całej postaci, jak i poszczególnych strzępów ubrania. Nazwa "Marzanna" przetrwała do dziś, jednak w zamierzchłych czasach, pogańska bogini symbolizująca śmierć i zimę, funkcjonowała również jako Morena, Morana, Śmiertka czy Śmiercicha. Jej koniec oznaczał odejście mroźnej pory roku. Na jej miejsce rodził się Jaryło - młodzieniec w białej szacie, przemierzający ziemię na białym koniu - symbol płodności i nadchodzącej wiosny. Jej początek oznajmiało wniesienie do wsi gaika, czyli sosnowej lub jodłowej gałęzi przystrojonej wstążkami, koralikami i wydmuszkami jajek.
Podczas obrzędów powitania wiosny nie mogło zabraknąć ognia. Rozpalanie ognisk na wzgórzach było domeną mężczyzn. W domach zaś prowadzono wiosenne porządki. Sprzątaniu domostw i obejść towarzyszyło pranie pościeli i przygotowywanie świeżych ubrań. Charakterystyczne były również wiosenne wypieki, wśród których królowały kołacze.
Wiele zwyczajów dziś związanych z Wielkanocą, miało swoje początki w wierzeniach pogańskich. Malowane jajka symbolizujące płodność, życie i siły witalne, zajmowały szczególne miejsce w słowiańskiej symbolice. Przypisywano im nawet lecznicze właściwości. Pocieranie chorego miejsca miało zapewnić wyzdrowienie, a przetaczanie po grzbietach zwierząt domowych, było oznaką troski o ich kondycję. Gospodarstwa i domy okadzano ziołami, aby wypędzić złe duchy, a dla oczyszczenia ciała uderzano się wzajemnie witkami wierzbowymi - baziami. Rytuał ten nosił dobrze i dziś znaną nazwę: Śmigus. Z czasem obrzęd ten połączył się z Dyngusem, czyli polewaniem się zimną wodą. Na zakończenie świętowania przygotowywano uczty na wzgórzach, podczas których obdarowywało się bliskich jajkami, śpiewano i tańczono.
Radosna atmosfera pierwszych dni wiosny nie przeszkadzała w uczczeniu pamięci przodków. Dzielenie się posiłkiem ze zmarłymi to najważniejsza chwila wieczornych obrzędów. Po nich następowało jeszcze sadzenie drzewek, w korzeniach których zakopywano resztki świątecznych potraw. Również na miedzach często rozrzucano lub zakopywano resztki po ucztach. Miało to zapewnić obfite plony w kolejnym roku.
Dziś topienie Marzanny to przede wszystkim dziecięca zabawa. Niewiele ma wspólnego z magicznymi obrzędami naszych przodków. Warto jednak pamiętać, że dotknięcie płynącej po wodzie kukły skutkuje uschnięciem ręki! Nie wolno również spoglądać za siebie, kiedy po zabawie wraca się do domu. Z kolei potknięcie i upadek w najlepszym wypadku sprowadzić mogą na nas pecha.
Wprawdzie widok za oknem raczej nie daje nadziei na upały w najbliższym czasie, jednak bez względu na to, jak długo będzie jeszcze topniał śnieg, zima kiedyś musi minąć. Ważne, żeby mieć dobry humor i nie dać się wiośnie zaskoczyć w zimowym śnie!


I-nterakcje

Dziękujemy za wszystkie nadesłane do nas e-maile. Poniżej zamieszczamy list oraz zdjęcia, które otrzymaliśmy od Pani Ewy.

Witam! Na pożegnanie zimy, przesyłam zdjęcia moich stołowników. Pozdrawiam serdecznie - Ewa






Serdecznie Pani dziękujemy i jednocześnie gorąco wszystkich zachęcamy do przesyłania nam własnych, ciekawych fotografii!


Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem: http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

Po kilku ciepłych, słonecznych dniach, znów zaczął padać śnieg. Chłopcy, zamiast cieszyć się ładną pogodą, spędzali popołudnia w domu. Maurycy trochę się przeziębił, więc Igor i Patryk woleli grać z bratem w gry planszowe niż we dwóch bawić się na dworze.
- Mogłaby się ta zima wreszcie skończyć - oburzony Igor zatrzymał rękę, nie wypuszczając z niej kostki do gry. - W chińczyka można grać jesienią a nie teraz, kiedy powinna być już wiosna.
- Obawiam się, że nie możemy nic poradzić. Lepiej rzucaj, bo blokujesz kolejkę.
- Jak to nie możemy... - głośno rozmyślał najstarszy z braci.
- A co, chcesz wypędzić zimę? Ciekawe jak? Może ją jakoś nastraszysz? - ironicznie zapytał Igor.
- W zasadzie mam pewien pomysł, ale będę potrzebował waszej pomocy.
- Chyba wiem, co ci chodzi po głowie - uśmiechnął się Patryk. - Chcesz, żebyśmy się zakradli i wyskoczyli z krzykiem zza rogu, a jak zima się przestraszy i zacznie uciekać, to ty ją złapiesz do worka, a potem z tatą odwieziemy ją samochodem do lasu! - na jego twarzy malował się triumf.
- Patryk, ty chyba zaraziłeś się od Maurycego - z udawaną troską zwrócił się do brata Igor.
- Ha ha - roześmiał się Maurycy. - Bardzo sprytnie to sobie wymyśliłeś! Prawie odgadłeś, jaki mam pomysł. Gratuluję.
- Jak to? - zdziwił się Patryk. - Ty naprawdę chcesz złapać zimę do worka? Wiesz co, ja chyba poproszę mamę o termometr...
- Po pierwsze to nie złapać, tylko wyrzucić - wyjaśniał spokojnie Maurycy. - A po drugie to nie do żadnego worka, tylko do rzeki.
- Zimę do rzeki?
- Tak, a konkretnie Marzannę. Trzeba ją najpierw zrobić ze starych szmatek, gazet i innych szpargałów, a potem zanieść nad rzekę, podpalić i wrzucić do wody. Marzanna to symbol zimy, więc jak się jej pozbędziemy, to wiosna szybko przyjdzie.
- Ja nie wierzę w takie bajki - Igor zrobił minę, jakby zjadł cytrynę.
- A mnie się ten pomysł podoba. Kiedy pójdziemy ją utopić? Może jutro po szkole?
- Nie tak prędko. Trzeba poczekać do kalendarzowej wiosny - Maurycy powstrzymał entuzjazm brata.
- Szkoda - mruknął Patryk pod nosem i sięgnął po kalendarz stojący na biurku. - Tu jest napisane, że pierwszy dzień wiosny jest w niedzielę.
- Zgadza się, 21 marca - potwierdził Igor. - Ale moim zdaniem, to i tak nie przyspieszymy końca zimy.
- Nie szkodzi, ja chętnie zrobię Marzannę. Co będzie potrzebne?
- Przede wszystkim - zaczął Maurycy - musimy mieć dwa kije. Jeden dłuższy i jeden krótszy. Do tego oczywiście drut i mocny sznurek. To się zawsze przydaje. Może być jeszcze taśma klejąca. Jakieś stare papiery, najlepiej gazety. O słomę będzie raczej trudno, więc tym sobie nawet nie będziemy zawracać głowy.
- Coś jeszcze?
- Jakieś stare szmatki.
- Nie ma sprawy. Za pół godziny wszystko będzie.
- Idę z tobą. Poszukam jej jakiegoś stroju.
- Myślałem, że ci się ten pomysł nie podoba - zdziwiony Patryk spojrzał na Igora.
- Bo mi się nie podobał, ale już zaczął.
Rzeczywiście, zebranie potrzebnych materiałów nie zajęło chłopcom zbyt wiele czasu. Kiedy wszystko mieli już w pokoju, zabrali się do pracy. Połączeniem na krzyż dwóch kijków - szkieletu kukły - zajął się Maurycy. Później wszyscy trzej owinęli go gazetami, a całość ubrali w sukienkę ze starego prześcieradła.
- Nie jest zbyt ładna - podsumował Patryk, patrząc na ich wspólne dzieło.
- Daj spokój. Przecież to jest nasza pierwsza Marzanna. A poza tym, ona nie ma być ładna, tylko ma daleko dopłynąć.
- I ładnie się palić - przypomniał Igor.
- Teraz trzeba zapytać tatę, czy pomoże nam wybrać jakieś dobre miejsce, żeby ją utopić.
- A skąd ci przyszło do głowy, że tata zna takie miejsca?
- Nie wiem, w zasadzie możemy pojechać nad rzekę całą rodziną i razem znaleźć co ciekawego.
- Myślicie, że mamie się ten pomysł spodoba?
- Na pewno, nie ma to jak rodzinny wypad za miasto w niedzielne popołudnie.
- No to załatwione. Jak rodzice wrócą z pracy, ustalimy szczegóły.
- A na razie niech nasza piękność postoi sobie na balkonie. Niech zobaczy, jak to miło, kiedy ciągle pada śnieg.
Rodzicom pomysł bardzo się spodobał. Mama wprawdzie uznała, że Marzanna jest całkiem ładna i może lepiej jej nie topić, tylko oddać cioci Krysi, żeby była strachem na wróble, ale tata stanowczo zaoponował. Powiedział, że jak się jej nie pozbędzie, to zima będzie trwała wiecznie. Mama nie uwierzyła, ale w końcu dała się przekonać. Niedzielne popołudnie zapowiadało się wspaniale.

I-nnowacje

Sprzątanie może być przyjemne!

Pranie to zadanie, które zwykle powierzamy pralkom automatycznym. W kuchni brudnymi naczyniami coraz częściej zajmują się zmywarki. Czy nie byłoby wygodnie odstąpić komuś przywilej odkurzania podłóg? Od kilku lat na rynku obecne są automatyczne odkurzacze, które same potrafią zlokalizować i ominąć przeszkody znajdujące się w sprzątanym pomieszczeniu. O ile na początku swojej kariery były to głównie drogie zabawki, o tyle dziś mogą okazać się przydatnym urządzeniem w każdym domu. Odkurzacze te, dzięki wbudowanym czujnikom najpierw budują wirtualną mapę pomieszczenia, a później tak dobierają trasę sprzątania, aby nie pominąć żadnego fragmentu podłogi i nie zatrzymać się na przeszkodzie. Większość modeli z górnej półki świetnie poradzi sobie zarówno z mniejszymi jak i większymi powierzchniami. Szkoda, że ceny automatycznych odkurzaczy nadal potrafią odstraszyć.

Azor, uśmiech!

Funkcja wykrywania twarzy stała się standardem nie tylko w większości aparatów fotograficznych, ale nawet w zaawansowanych telefonach komórkowych. Jeśli ktoś jednak zamierza robić zdjęcia swojemu pupilowi, powinien jeszcze kilka dni wstrzymać się z zakupem aparatu. Jeden z japońskich koncernów fotograficznych zamierza wprowadzić na rynek aparat rozpoznający zwierzęta. Żeby funkcja działała prawidłowo, najpierw trzeba naszego przyjaciela dodać do bazy rozpoznawanych zwierzaków.