Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 11 sierpnia 2009

Drodzy Paneliści!

Zapraszamy do lektury dzisiejszego numeru Biuletynu, w którym poznacie dalszy ciąg wakacyjnych przygód I-deałków. W I-nnowacjach znajdziecie kilka ciekawostek, zaś w I-mpresjach prezentujemy wspomnienia z Madery napisane przez jednego z naszych Panelistów. Życzymy miłej lektury!

I-mpresje

Madera- zagrożony raj botaników i turystów?

Madera to grupa górzystych wysp wulkanicznych na Atlantyku, 400 km na północ od Wysp Kanaryjskich, 700 km na zachód od wybrzeży Maroka i 1200 km na południowy-zachód od wybrzeży Portugalii, słynąca z walorów turystycznych, słynnych win Madera, wyjątkowo smacznych bananów i rybołówstwa.
Maderę jako wyspę zamieszkałą znali już Fenicjanie. W latach 1418-1420 została odkryta i zasiedlona przez Portugalczyków. Od roku 1976 jest regionem Portugalii z własnym królem i portugalskim gubernatorem.
Jest wiele powodów historycznych i wczasowo-turystycznych, przemawiających za popularnością tej przeuroczej wyspy. Świadczy o tym między innymi fakt, że kiedy telewizja witała na różnych kontynentach rok 2000, Maderę pokazano jako najatrakcyjniejszy region turystyczny całego świata, ze względu na wyjątkowo piękne krajobrazy, wspaniały, korzystny dla zdrowia klimat i przeogromne bogactwo wspaniałej, unikalnej roślinności.
Ze względu na klimat niezwykle korzystny dla zdrowia, od ponad stu lat Madera jest ulubionym miejscem wypoczynku ludzi bogatych (często także w podeszłym wieku) z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. W XIX wieku wakacje na Maderze często spędzał angielski dwór królewski. W połowie XX wieku wyspa ta była również ulubionym miejscem pobytu premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchila.
Madera to prawdziwy raj nie tylko dla turystów, ale także dla botaników.

Prawdziwość tych informacji mieliśmy okazję potwierdzić podczas trzech pobytów na tej prawdziwej wyspie szczęścia. W roku 1997 przebywaliśmy tam przez miesiąc, przez trzy tygodnie w roku 2000 i dwa tygodnie w bieżącym roku 2009.
W trakcie pierwszego i drugiego pobytu, niemal codziennie zachwycaliśmy się cudownym klimatem Madery, z temperaturą w granicach 22-28 stopni, piękną, słoneczną pogodą i optymalną wilgotnością powietrza. W trakcie obydwu pobytów było zaledwie parę dni z umiarkowanym zachmurzeniem i 2-3-krotnym, kilkuminutowym, drobniutkim, miłym deszczykiem.
Byliśmy przekonani, że podobna pogoda czeka nas i w tym, 2009 roku. Z Polski do Berlina dotarliśmy minibusem w pochmurnej pogodzie, która utrzymywała się niezmiennie przez półtorej doby. Z Berlina na Maderę startowaliśmy w pochmurny ranek. Podobny typ pogody towarzyszył nam aż do zachodnich wybrzeży Francji. Następnie przez pół godziny lecieliśmy przy niemal bezchmurnym niebie, a potem znów ponad grubymi warstwami chmur, bez widoczności ziemi (oceanu). Dopiero niemal u wybrzeży Madery znów pojawiło się upragnione słońce i typowa dla Madery słoneczna pogoda utrzymywała się przez okres trzech dni. Od czwartego dnia pojawiło się pełne zachmurzenie, utrzymujące się przez dwa dni. Wieczorem drugiego dnia pojawił się ulewny deszcz, utrzymujący się przez całą noc i trwał także w ciągu dnia, a od czasu do czasu towarzyszyła mu prawdziwa burza... Taka pogoda, z okresowo nasilającym się, bardzo silnym wiatrem, utrzymywała się do ranka następnego dnia, co było dla nas pełnym zaskoczeniem...
Jednak następne dni były już w większości słoneczne, ale tylko w południowo-wschodnich regionach wyspy, a szczególnie w stolicy Madery - Funchal, gdzie mieszkaliśmy. Natomiast w trakcie kolejnych wycieczek po wyspie przekonaliśmy się na własne oczy, że w północno-zachodniej części Madery przez większą część naszego dwutygodniowego pobytu było pochmurnie, wietrznie, z okresowymi ulewami i burzami. Niemal przez cały czas naszego pobytu, nad grzbietami wzgórz otaczających stolicę wyspy, zalegały grube warstwy chmur, a w samym Funchal było słonecznie, dosyć wietrznie, z okresowymi, szybko zanikającymi, niewielkimi chmurami. Ten typ pogody widziany z Funchal nieco przypominał nasz halny w Tatrach przy północnym wietrze, oglądany od strony czeskiej czy słowackiej.
Okazuje się, że i dawniej przy wiatrach od północy i zachodu, okresowo na Maderze pojawiał się typ pogody nieco podobny do naszego halnego, ale i wtedy znaczna, południowo-wschodnia część wyspy mimo to pozostawała słoneczna.
Parodniowych opadów w tej części wyspy, a szczególnie w Funchal i to w czerwcu, najpogodniejszym miesiącu w roku, nie widzieliśmy nie tylko my, ale nie pamiętają także mieszkańcy Madery. Z tego wniosek, że do niekorzystnych zmian klimatu związanych z postępem cywilizacyjnym dochodzi także w regionach świata dotychczas słynących ze wspaniałego klimatu.
Niekorzystne zmiany, niestety zachodzące w związku z postępem cywilizacyjnym, także na Maderze nie ograniczają się tylko do zmian klimatu.
W roku 1997, kiedy pierwszy raz wyjeżdżaliśmy, wyspa ta jako cel atrakcyjnej turystyki i wypoczynku była przynajmniej w Polsce mało popularna. Odwiedzało ją zaledwie kilku naszych rodaków rocznie. W roku 2000 jej popularność w Polsce wyraźnie wzrosła.
O ile w latach 90-tych XX wieku i w pierwszych latach wieku XXI były to głównie indywidualne przyjazdy do apartamentów, zakupywanych na okres jednego lub paru tygodni w roku, to po roku 2000-ym coraz więcej turystów przyjeżdżało i nadal przyjeżdża tu do hoteli z różnymi biurami podróży. Związane jest to z coraz intensywniejszą rozbudową bazy hotelowej na Maderze i w Porto Santo (po Maderze drugiej co do wielkości w tej grupie wysp).
Ale nic za darmo. Pod zabudowę w szybkim tempie usuwa się atrakcyjnie położone skały, jak dotąd na szczęście oszczędzając unikalną roślinność. Niewykluczone jednak, że w pogoni za zyskiem, w niedługim czasie może rozpocząć się adaptacja pod rozbudowę obszarów stanowiących największe walory krajobrazowe tej wyspy.
Zaletą tych działań jest co prawda coraz większa dostępność Madery dla turystów, ale istnieje obawa, że po przekroczeniu pewnego poziomu rozbudowy wyspa ta może niedługo zostać zadeptana przez turystów, tracąc swoją atrakcyjność, związaną z wyjątkowo korzystnym dla zdrowia klimatem, pięknymi krajobrazami i unikalną, niemal rajską florą.
Z tak szybkim rozwojem turystyki na Maderze dla nas, mających w pamięci atrakcyjność cenową sprzed 12-tu czy 9-ciu lat, wielu naturalnych produktów w postaci owoców, warzyw, ryb i mięs o najwyższej jakości, w większości krajów już dziś nie spotykanej (do niedawna hodowla na wyspie odbywała się wyłącznie w warunkach wybitnie ekologicznych), wiążą się także niekorzystne zmiany cen i jakości tych produktów w placówkach, które najczęściej odwiedzają turyści. A jeszcze do niedawna odżywianie się turystów na Maderze, szczególnie przygotowywane we własnym zakresie, ze względu na naprawdę naturalne produkty, było najczęściej nie uświadamianym, ale niezwykle cennym, prawdziwym odtruwaniem organizmu, wybitnie podnoszącym korzyści zdrowotne związane z pobytem na tej wyspie.
Obecnie względnie przyzwoite ceny i naprawdę dobrej jakości artykuły spożywcze znaleźć można tylko w trudniej dostępnych placówkach handlowych, w których zaopatrują się tubylcy.
W ostatnich latach nastąpiły na Maderze także zmiany korzystne, które nas zaskoczyły w trakcie obecnego pobytu. Jedna z nich to fakt, że wyspa Porto Santo, największa z należących do archipelagu Madery, do niedawna jeszcze niemal bezludna, została pięknie zagospodarowana. Do połowy XX wieku była swoistą pustynią pokrytą niską, mocno wysuszoną trawą. Ze względu na małą ilość opadów, upalny klimat i wielkie trudności ze zdobyciem wody pitnej, zamieszkiwało ją niewiele osób.
Zainteresowanie tą wyspą ze strony rządu portugalskiego rozpoczęło się pod koniec pierwszej połowy ubiegłego stulecia. A powodów było kilka. Po pierwsze, w odróżnieniu od przeuroczej Madery ze skalistymi, wulkanicznymi plażami, Porto Santo dysponuje 9-cioma kilometrami piaszczystych plaż. Po drugie, ze względu na istotne znaczenie strategiczne i turystyczne, na Porto Santo jest drugie co do wielkości w Portugalii lotnisko cywilno-wojskowe.
Pierwszy hotel zbudowano tam w roku 1960, a dziś jest ich już na tej wyspie kilkadziesiąt, a dalsze są w budowie. Mimo, że Porto Santo, podobnie jak Madera jest wyspą górzystą, już dziś istnieje tam przyzwoita sieć dobrej jakości dróg.
Reasumując, choć Maderze, a być może także Porto Santo, grożą niekorzystne zmiany klimatu, związane z ogólnymi zmianami cywilizacyjnymi na naszym globie oraz z nadmierną komercjalizacją turystyki i wypoczynku, to i tak obydwie te wyspy ze względu na klimat, szczególnie korzystny dla zdrowia i walory widokowe, z wielu powodów, jak rzadko który region świata zasługują na uwagę jako swoisty, choć nieco zagrożony przez cywilizacje - raj.
O walorach zdrowotnych Madery niech zaświadczy fakt, że z czterech osób naszej grupy, każda z poważnymi problemami zdrowotnymi, mimo krótkiego, bo zaledwie 2-tygodniowego pobytu na tej wyspie, wróciła z nie budzącą wątpliwości poprawą stanu zdrowia i ogólnego samopoczucia.
Dobromił

Serdecznie Panu dziękujemy za ciekawy artykuł i jednocześnie zachęcamy innych Panelistów do podzielenia się z nami wakacyjnymi wspomnieniami!


Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem: http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

- O! są moje Ideałki! - ucieszyła się mama widząc chłopców w progu.
- Mama! - Igor pobiegł się przywitać, ale po kilku krokach zwolnił, bo przecież był już duży i nie wypadało tak biec, żeby przytulić się do mamy, zwłaszcza w obecności taty i cioci Krysi. Mama ucałowała go w czoło i zapytała:
- Jak minął wam czas na wsi?
- Strasznie szybko - odparł Maurycy - nie udało się zrealizować nawet połowy naszych pomysłów.
- Za to znaleźliśmy kotka - przerwał bratu Patryk - ale on zostanie u cioci, bo tu ma dużo miejsca i może sobie spacerować po całym podwórku. U nas w mieszkaniu by mu było za ciasno i pewnie smutno, że się urodził na wsi, a musi mieszkać w naszym pokoju.
- Bardzo ładny ten kotek - powiedział tata - Jesteście pewni, że nikt go nie szukał?
- Do końca nie, ale powiesiliśmy ogłoszenie - szczerze odpowiedział Maurycy.
- Dużo ogłoszeń - dodał Igor - ale nikt nie dzwonił, ani nie przyszedł. Jedno nawet powiesiliśmy w sklepie za szybą, żeby wszyscy widzieli. I na tym słupie pod którym go znaleźliśmy, a i tak nikt się nie odezwał.
- A w ogóle - wtrącił Patryk - to jak to możliwe, że ktoś pozwolił takiemu maluchowi się zgubić. Przecież małym zwierzątkiem trzeba się opiekować. On sobie sam nie znajdzie mleka i do miski nie naleje. Cały się trząsł z zimna jak go znaleźliśmy.
- Nie przesadzaj - Maurycy spojrzał na brata i dodał: - Jak go znaleźliśmy to się trząsł, ale nie z zimna, tylko ze strachu. Drżał jak listek. W taki upał to chyba nikomu, nawet kotkowi nie może być zimno, a bał się na pewno. Nie dość, że ktoś go zostawił, to my go jeszcze zabraliśmy. Każdy by się wystraszył.
- No dość już tych kłótni - przerwał tata. - Kotek ma teraz bezpiecznie i ciepło.
Ciocia się uśmiechnęła i wzięła Mruczka na kolana - Nigdzie nie byłoby mu tak dobrze jak u mnie.
Patryk miał na ten temat najwyraźniej własne zdanie, bo natychmiast zakomunikował zebranym, że idzie na górę, bo musi spakować jeszcze kilka drobiazgów i zniknął za drzwiami.
- Co on jeszcze chce zabrać? - dziwił się Maurycy - przecież rano spakowaliśmy wszystko. Nawet szczoteczki do zębów.
- Może coś ważnego mu się przypomniało - wtrąciła ciocia. - Poczęstujcie się ciastem.
Takich propozycji Ideałkom nie trzeba powtarzać dwa razy. Igor poszedł do szafki po dwa talerzyki, a Maurycy w tym czasie ukroił po kawałku ciasta dla siebie i dla brata. Tata też się poczęstował. Mama nie skusiła się tym razem tylko jakoś tak dziwnie spojrzała na tatę, jakby chciała mu coś powiedzieć.
- Co powiecie na dwa tygodnie nad jeziorem, urwisy? - spytał tata pomiędzy jednym kęsem keksa a drugim.
- Najlepsze wakacje świata! - wykrzyknął Maurycy. - Będziemy spać w namiotach na odludziu? I robić ogniska, żeby usmażyć kiełbaski? I chodzić osiem kilometrów do sklepu po chleb, pasztet i dżem? - wypytywał.
- Niezupełnie - odpowiedziała mama, wyręczając męża. W jej ustach "niezupełnie" zabrzmiało, jakby miało oznaczać "zupełnie nie". Maurycy od razu zrozumiał, że dla mamy "odludzie" zaczyna się, kiedy znajdzie się więcej niż dwadzieścia kilometrów od miasta, ale mimo to nie rezygnował:
- A może chociaż my byśmy mogli spać w namiotach. Ja, Igor, Patryk i tata?
Tym razem tata odpowiedział za mamę:
- Oczywiście, że możecie spać w namiocie, ale ja już chyba z tego wyrosłem.
Po chwili namysłu dodał jednak - no, może dwie noce mi nie zaszkodzą... - spojrzał na mamę - ...albo jedna. Tak, jedna noc pod namiotem w zupełności wystarczy.
- A gdzie to jezioro? - Igor chciał jeszcze dziś sprawdzić wszystko na mapie.
- Jakieś trzysta, może trzysta dwadzieścia kilometrów. Na pojezierzu - wyjaśnił tata - Ciocia ma tam znajomą, która prowadzi z mężem hotel i może znajdzie dla nas miejsce.
- Prawie na pewno - dodała ciocia i uśmiechnęła się.
"Prawie czasem robi różnicę" pomyślał Patryk, który zszedł z pokoju na piętrze i przysłuchiwał się rozmowie, niezauważony przez nikogo. "Trzysta kilometrów..." rozmyślał dalej Patryk "...pięć godzin podróży!" Bardzo lubił podróżować z rodzicami samochodem.
- Czas na nas - powiedział tata, spoglądając na zegarek i podnosząc się z krzesła - dziękujemy za opiekę nad chłopcami.
***
Dwadzieścia minut później byli już w aucie. Dźwięk silnika wzmógł się, pojazd ruszył i powoli wyjechał z podwórka.
- Zadzwońcie jak dojedziecie! - zawołała ciocia na pożegnanie. Machała jeszcze przez chwilę. Chłopcy na tylnej kanapie też machali. Szkoda im było, że już nie pójdą na swoją polanę nad rzeką. Ale przecież są jeszcze trzy tygodnie wakacji. A wczasy nad jeziorem - to jest to!

I-nnowacje

Dzienniczek ucznia do lamusa

Lista obecności, zapis postępów w nauce, czasem uwagi... Nauczyciele codziennie zapełniają tego typu zapiskami setki stron dzienników szkolnych. Później na spotkaniach z rodzicami uczniów zdają im relację z wyczynów i dokonań ich pociech. Wiele wskazuje na to, że wprowadzenie elektronicznych dzienników, nawet w czasach globalnego kryzysu i kłopotów finansowych, w szkolnictwie może się udać. Rodzice zdają się być zachwyceni możliwością śledzenia na bieżąco wyników dzieci. Informacje o klasówkach, wywiadówkach, oceny... Trudno wymagać od kilku- lub kilkunastoletniego ucznia, aby o tym wszystkim pamiętał. Z pewnością dla milionów dzieci zwolnienie z przykrego obowiązku notowania tego typu spraw okaże się doskonałym rozwiązaniem.

Napis na szprychach

Lato sprzyja rowerowym wycieczkom. A do wyjazdu sprzęt należy odpowiednio przygotować. Co powiecie na możliwość umieszczenia na kole rowerowym informacji, którą można podzielić się z mijającymi nas osobami? Umożliwia to ciekawe urządzenie, składające się z układu diod LED, montowane na szprysze. Podczas jazdy diody zapalają się w uporządkowany sposób, umożliwiając wyświetlenie jednego z dziewięciu zaprogramowanych napisów. Dodatkowo można wyświetlać aktualną prędkość podróżującego. Taki drobiazg może okazać się świetnym prezentem dla młodego cyklisty. Gadżet, oprócz tego, że sprawia wiele radości, poprawia również widoczność rowerzysty na drodze.