Drodzy Paneliści!
Takiego odzewu, jak na poprzedni Biuletyn - o tzw. produktach organicznych - dawno nie było. Cieszymy się, że spodobał Wam się ten temat. Dziś w dziale I-nterakcje prezentujemy dwa listy dotyczące naszego artykułu.
Jak zwykle zapraszamy też do działu I-nnowacje, w którym publikujemy nowości ze świata komputerów, techniki i nauki. Zapraszamy też na ostatni przed wakacyjną przerwą odcinek I-deałków. W to lato pozwolimy im trochę odpocząć. W zamian proponujemy Wam cykl podróży po Europie - podróży niezwykłych, bo z patelnią i warząchwią. Czy wiecie, co jada się w Finlandii? Czy frytki to jedyna potrawa kuchni belgijskiej? Czy we Włoszech ryż jest równie popularny co makaron? Tego wszystkiego dowiecie się w przyszłych wydaniach Biuletynu. Zapraszamy.
I-nterakcje
W ostatnim numerze naszego Biuletynu pisaliśmy o produktach "organicznych". To słowo robi coraz większą karierę. Można więc kupić nie tylko organiczne pożywienie, ale również kosmetyki czy ubrania. "Organiczne" produkty mają być zdrowsze i bardziej ekologiczne. Po tym artykule nadeszło do nas mnóstwo listów. Jedne "za", inne - "przeciw". Zwolennicy dowodzili, że każdy powinien dbać o zasoby Ziemi, przeciwnicy - że to tylko hasło reklamowe, "haczyk" na klientów oraz że niemożliwe jest zaspokojenie potrzeb wszystkich żyjących dziś ludzi stosując metody upraw sprzed kilkuset lat. Zamieszczamy fragmenty dwóch ciekawych listów. Oboje Panelistów gorąco pozdrawiamy.
Witam serdecznie,
Z zainteresowaniem przeczytałam Wasz artykuł o "organiczności". Trochę wcześniej czytałam na ten temat, a zwłaszcza na temat "sprawiedliwego handlu". Realizacja postulatów o "zdrowym życiu" dla przeciętnego człowieka (czyt. bez odpowiednich finansów) jest dość trudna (koszulki czy dżinsy ekologiczne - tzn. organiczne są bardzo drogie) - niemniej, jeśli ludzie zamożni mają świadomość i kulturę bycia, to super! Ja również chciałabym choć częściowo realizować zdrowy styl życia i usilnie poszukuję jogurtów bez tzw. "E" (i to już jest dość proste), ale znaleźć bez skrobi modyfikowanej (często producenci nie dopisują niestety, że modyfikowanej genetycznie!!!) - oooo, to już nie takie proste. Ludzie bardzo mało wiedzą na ten temat, nie wiedzą też, co to znaczy np. jajka ściółkowe czy wolnowybiegowe (ale to fajnie brzmi). Kiedyś w sklepie jakiś pan zapytał mnie przy regale jakie kupić jajka, bo żona go wysłała na zakupy. No więc powiedziałam mu o tych właśnie i był bardzo zdziwiony. No, ale oczywiście nie było takich jajek, były tylko "klatkowe" od biednych zamkniętych kur! Dzięki jeszcze raz za ciekawy artykuł.
Pozdrawiam, Ania
Pani Aniu! Stara handlowa zasada mówi: "klient nasz pan". Jeśli kupujący będą zainteresowani kupnem jogurtów bez skrobi modyfikowanej - to na pewno takie jogurty prędzej czy później znajdą się na sklepowych półkach. Warto jednak zaznaczyć, że określenie "skrobia modyfikowana" dotyczy skrobi poddanej różnym zabiegom chemicznym: bielenia, działaniu kwasów, zasad lub enzymów. Może pochodzić z produktów genetycznie modyfikowanych, ale nie musi. Skrobię modyfikowaną można uzyskać ze zwykłej kukurydzy, z ziemniaków, z tapioki czy z pszenicy, które nie zostały poddane genetycznej modyfikacji.
Również nie wszystkie "E" są szkodliwe, choć tak oznaczone substancje są zwykle syntetyczne. Dla przykładu - E260 to kwas octowy, który rozcieńczony w proporcji 1 do 10 jest po prostu zwykłym octem. W większym stężeniu niszczy czerwone krwinki, powoduje anemię, zakłóca procesy trawienne, zaburza proces prawidłowego przyswajania pokarmu i może wywołać marskość wątroby, ale kilka kropel nie ma większego wpływu na organizm. Nasze babki używały do wypieków choćby sody oczyszczonej, którą dziś oznacza się jako E500b. A jeśli w składzie jakichś cukierków znajdziemy E901, to do ich powleczenia użyto pszczelego wosku. Na opakowaniach produktów spożywczych nie spotkamy na przykład E103, konserwantu i barwnika do farb. Jest też grupa dodatków dopuszczonych, choć mających w większym stężeniu negatywny wpływ na zdrowie, np. E104, barwnik, tzw. żółcień chinolinowa. Na przykład w lodach nie można użyć więcej tej substancji, niż 150 miligramów na kilogram. Z badań wynika, że azotan sodu, oznaczany jako E251, a używany jako konserwant, może być rakotwórczy. No, ale "E" to temat na oddzielny Biuletyn.
Kilka słów poświęćmy też jajom: każde jajko wyprodukowane w Polsce musi być ostemplowane 11 znakowym kodem. Pierwsza cyfra oznacza rodzaj chowu. Jaja z cyfrą "3" pochodzą z chowu klatkowego, kury żyją wówczas na bardzo małej przestrzeni, często nie mogą się nawet poruszać. Cyfrą "2" oznacza się "chów ściółkowy", który różni się od "trójek" tym, że kury mają swobodę poruszania się w halach - zwykle jednak w takim kurniku jest dość ciasno. Jajko z cyfrą "1" pochodzi od kury, która może opuszczać pomieszczenie. Cyfrą "0" oznacza się jajka od kur, które oprócz tego karmione są ekologiczną karmą. W praktyce najczęściej spotykamy jajka z chowu klatkowego. Te o mniejszych numerkach są po prostu droższe. Dziękujemy Pani za opinię.
Drugi list - też niezwykle ciekawy - ze względu na jego rozmiary publikujemy we fragmentach. Panelista pisze: Moda na produkty tzw. organiczne, jak każda moda, przeznaczona jest głównie dla tych nielicznych, którzy mogą spełniać swe zachcianki, pozostałym pozostaje tylko mniej czy bardziej udolne naśladownictwo. Ponieważ ta moda, dążąc do spełnienia rygorów politycznej poprawności, daje szanse uspokojenia sumienia, przedstawiana jest jako środek na ochronę Ziemi i jej zasobów, a więc nieomal jako dobroczynność wobec pozostałej części ludzkości, szczególnie tej biedniejszej, jest przyjmowana bezkrytycznie, mało powiedziane - entuzjastycznie. Tymczasem, jak zauważa Autor listu, nie da się szybko sprawdzić rzeczywistych skutków, pozytywnych lub negatywnych, tej ekologicznej mody. Nie możemy bowiem pozwolić sobie na hodowlę grup ludzi, z których jedni żywili by się i odziewali w produkty "organiczne", a drudzy w skażone chemią. Te grupy musiałyby się składać z par bliźniaków jednojajowych, gwarantować daleko idące podobieństwo genetyczne i spełniać jeszcze inne warunki, praktycznie niemożliwe do spełnienia. Nawet badania oparte na porównaniu stanu zdrowia zwierząt choćby 100 lat temu i dziś - zauważa Panelista - nie są możliwe. Należy więc odwołać się do argumentów z zakresu historii medycyny i biologii. Żyją na świecie od dość dawna wielkie grupy ludzi preferujące, najczęściej w wyniku twardego życiowego przymusu, żywność naturalną, lecz stan ich zdrowia wcale nie jest kwitnący - pisze Autor listu.
Panelista zachęca do zastanowienia się nad przyszłością "organicznej" mody, przywołując słowa Normalna Borlauga, laureata pokojowej nagrody Nobla z 1970 roku, agronoma i hodowcy, który wyhodował odporne i niezwykle plenne odmiany kukurydzy, dzięki czemu zapoczątkował tzw. "zieloną rewolucję" w krajach Trzeciego Świata: "można sobie wyobrazić ziemię, po której będą płynąć czyste rzeki pełne ryb, na której nie będzie smogu a ptaki będą śpiewać najpiękniej jak potrafią, na której w lasach i na łąkach będzie pełno pięknej zwierzyny. Tylko jednej rzeczy na tym świecie nie będzie - człowieka". 50 lat temu - pisze nasz Panelista - Norman Borlaug zaprezentował pszenicę nowego gatunku, tzw. ziarno pokoju. Bez nawozów sztucznych to ziarno nie spełni pokładanych w nim nadziei. A swoją drogą, na czym polega "sztuczność" nawozów? Wszak są to substancje istniejące w przyrodzie i stosowane, co prawda w sposób nieświadomy, już przez starożytnych. Czy Nil to tylko woda, czy również składniki tej wody? - zastanawia się Panelista, dodając, że podobnie jest z roślinami. Plony zawdzięczamy nawozom sztucznym, pestycydom, herbicydom, insektycydom i jeszcze innym "cydom". Jeśli więc chcemy jeszcze więcej odzieży naturalnej musimy w innym miejscu sypnąć sporo tzw. sztuczności i nie żałować tzw. chemii.
Autorowi listu ogromnie dziękujemy za kompetentne i niezwykle konkretne argumenty.
Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem:
http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/
Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień!
Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl
Zespół netPanel

Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl
*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych
W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie
tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić
formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.
Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji,
bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.
Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.
|
 |
 |
I-deałki
- Uff - westchnął Igor przeciągając się przy biurku. - Nie rozumiem, czemu zadają nam jeszcze prace domowe.
- Żebyś zupełnie nie zardzewiał - zażartował Maurycy.
- Mam nadzieję zardzewieć w czasie wakacji - odezwał się Patryk zupełnie poważnie. - Skończę wreszcie ten statek, będę spał do dwunastej i niczym się nie przejmował.
- Zawsze tak mówisz - mruknął Maurycy. Ale sam czuł, że odpoczynek bardzo mu się przyda.
Igor podrapał Nelpę za uchem i znów zabrał się do pracy. Ale jakoś mu nie szło. Nie popracował nawet pięciu minut, kiedy się odezwał:
- Byle do piątku.
W piątek ma być zakończenie roku. O tym wiedzieli wszyscy.
- Właściwie to do czwartku. W piątek idziemy do szkoły na krótko i nie będzie żadnej nauki. Właściwie idziemy tylko spotkać się z kumplami. No i na piątek nic nie zadadzą - zauważył trzeźwo Patryk.
- Czyli już w czwartek mamy spokój - powiedział Maurycy tonem Krzysztofa Kolumba stającego na plaży Ameryki.
- A to oznacza, że środa jest ostatnim dniem, w którym mogą nam cokolwiek zadać. I już wtedy jesteśmy bezpieczni - Patryk wczuł się w klimat. - A skoro bezpieczni jesteśmy już w środę, to tak naprawdę ostatnim dniem, w którym musimy odrabiać pracę domową jest wtorek, czyli dziś.
- Tak? - zdziwił się Igor.
- Taaaaak - powiedział Maurycy, ale zabrzmiało to aż tak pewnie, że niewiarygodnie.
Igor skrzywił się.
- Ale jak nie odrobię pracy w środę, to będę miał złą ocenę na przyszły rok - powiedział.
- Robią cię w balona - powiedział tata, od dłuższego czasu niezauważenie przysłuchujący się rozmowie.
- Wiem - odrzekł Igor. - Tylko nie wiem jak.
- Opowiem wam historię - powiedział tata. - Pewnego wtorku pewien sędzia, słynący z tego, że lubił, kiedy dokładnie wykonywano jego wyroki, orzekł wobec przestępcy karę śmierci. Kara miała być wykonana w południe w ciągu tygodnia, ale skazany miał się dowiedzieć o dniu wykonania wyroku w tym dniu rano, nie wcześniej. Na to adwokat wybuchnął śmiechem i powiedział, że w takim razie oznacza to ułaskawienie.
Maurycy i Patryk wpatrywali się uważnie w tatę.
- Adwokat zastosował tę samą sztuczkę, którą wy próbowaliście - roześmiał się tata, a obaj bracia zrobili wielkie oczy.
- Tak? - zapytał Maurycy.
Tata kontynuował:
- Adwokat powiedział, że jeśli kara miałaby być wykonana w następny wtorek, czyli dokładnie tydzień po wyroku, to nie byłyby spełnione wszystkie warunki, bo już w poniedziałek wieczorem skazany wiedziałby, kiedy zostanie ścięty. A zatem we wtorek nie jest możliwe wykonanie kary. Skoro tak, to poniedziałek, a nie wtorek jest ostatnim możliwym dniem. Ale w poniedziałek byłaby taka sama sytuacja: już w niedzielę wieczorem skazany wiedziałby, kiedy zostanie wykonany wyrok. Skoro niedziela została wykluczona i poniedziałek też odpada, to ostatnim możliwym dniem jest niedziela? i tak dalej. A zatem oznacza to, że wyrok nie może być wykonany w ogóle.
- Wszystko się zgadza - powiedział Igor.
- Nie wszystko - odrzekł tata. - Tak samo jak to, że już w środę jesteście bezpieczni. W czwartek też będą sprawdzać prace domowe. A nad znanym matematykom paradoksem kata zastanówcie się sami.
|
 |
 |
 |
 |
I-nnowacje
Pilot do wszystkiego?
Masz już dość wybierania spośród kilku pilotów, które leżą pod ręką? Pilot do telewizora, do odtwarzacza, do wideo, do wieży... to może być kłopotliwe. Kilka znaczących w branży RTV firm porozumiało się w sprawie opracowania otwartego, jednolitego standardu sterowania domową elektroniką. W przyszłości doczekamy się więc, że jednym pilotem będziemy mogli sterować wieloma urządzeniami. Ten nowy rodzaj pilotów będzie radiowy, a nie oparty na podczerwieni, więc pilot nie będzie już musiał "widzieć" urządzenia. Premiera - zapowiadają projektanci - jeszcze w tym roku.
Za karę nakręcą film
Amerykańskie sądy wydają niekiedy bardzo ciekawe wyroki. Taki właśnie zapadł w sprawie pewnego nagrania umieszczonego w internecie. Grupa nastolatków z kamerą podjechała pod okienko dla zmotoryzowanych pewnego baru szybkiej obsługi w Kalifornii i obraziła pracownicę. Młodzi ludzie rzucili w nią napojem i wykrzykiwali obelgi pod jej adresem. Później kobieta dowiedziała się, że film z wydarzenia sprawcy umieścili w sieci. Szybko go znalazła, namierzyła profil autora i odnalazła jednego z napastników. W ten sposób młodzi ludzie znaleźli się przed sądem. Wyrok brzmiał: 30 dolarów grzywny - co ma pokryć koszt posprzątania restauracji, 100 godzin robót publicznych i... przeprosiny w tym samym medium, czyli w serwisie internetowym.
|
 |
 |
|