Drodzy Paneliści!
Moda na naturalne produkty nie przemija. W tym sezonie furorę robią produkty organiczne: nie tylko organiczna żywność czy kosmetyki, ale również organiczna odzież. W sklepie nasze oczy przyciągnąć ma organiczny sweter albo dżinsy z guzikami z łupiny kokosa. Czym jest produkt organiczny? O tym piszemy dziś w dziale I-nformacje. Zajrzyjcie też do działu I-nterakcje, gdzie zamieściliśmy fragment listu na temat piaskowych rzeźb, o których pisaliśmy tydzień temu. Zapraszamy też na nowy odcinek I-deałków oraz do I-nnowacji, w których piszemy o nowinkach z dziedziny technologii i komputerów.
I-nformacje
Związki mody z ekologią od kilku lat zacieśniają się. W dobrym stylu jest dbanie o naszą planetę. Ale moda musi się rozwijać. Dziś nie wystarczy już produkt, który nie zawiera konserwantów i sztucznych składników. Dziś - i to zarówno w dziedzinie żywności, w pielęgnacji urody i w produkcji odzieży - produkty muszą pochodzić z upraw ekologicznych. Nie liczy się już to, czy opakowanie przyciąga wzrok, ważne czy jest przyjazne środowisku. Słowem-kluczem jest "organiczny" - czyli zdrowy, naturalny, nie szkodzący naturze. Surowce do produktów organicznych są często zbierane ręcznie, uprawiane bez użycia pestycydów i zgodnie ze standardami.
Moda na ekologię zaczęła się od żywności. Wszak to, co jemy, ma największy wpływ na nasze zdrowie. Szybko zaczęto zwracać uwagę nie tylko na sposób wytwarzania samej żywności (na przykład to, czy są w niej sztuczne dodatki lub konserwanty), ale również na wiele innych rzeczy, takich jak na przykład jakość i sposób wytworzenia składników użytych do produkcji. Ważne stało się również to, czy produkcja nie szkodzi środowisku.
W sklepach zaroiło się od rozmaitych towarów, które oznaczano słówkami "eko" lub "bio". W nazwach zaczęły się pojawiać odwołania do natury, do ekologii i środowiska. Nie zawsze jednak można wierzyć podobnym deklaracjom producentów. Opracowano więc kilka mniej lub bardziej rygorystycznych standardów, pozwalając spełniającym je producentom na oznaczanie swoich produktów różnymi etykietami. Badaniem, czy żywność można oznaczyć jako organiczną, zajmują się agencje Unii Europejskiej i poszczególnych krajów, organizacje konsumentów, producentów, a także najrozmaitsze stowarzyszenia. W Wielkiej Brytanii na przykład, żywność może być nazwana organiczną, jeśli stosuje się odpowiednie środki ochrony roślin, jeśli żywy inwentarz nie dostaje leków, ma odpowiednią przestrzeń, jest karmiony głównie organicznymi paszami. Nie są też dopuszczalne pasze ani uprawy genetycznie modyfikowane. Nie oznacza to jednak, że żywność jest całkowicie wolna od pestycydów, ani że jest smaczniejsza lub ma większą wartość odżywczą.
Żywność organiczna stała się popularna, gdy przeniosła się z małych sklepików ze zdrową żywnością do supermarketów. Dziś w USA konsumenci kupujący regularnie żywność organiczną (nazywani "LOHAS" od określenia Lifestyle of Health and Sustainability) to już - zdaniem badaczy tego sektora rynku - około 33 proc. populacji. Niemiecka Federacja Żywności Organicznej doniosła o wzroście przychodów rzędu 9,6 proc. w handlu jedzeniem z etykietką "organiczne". Jednocześnie wzrasta świadomość konsumentów i przekonanie, że to co i jak jedzą, jest ważne - nie tylko dla nich samych, ale również dla całej planety.
Z żywności moda na produkty ekologiczne przeniosła się na kosmetyki. Kosmetyki organiczne wytwarzane są z surowców uzyskiwanych wyłącznie z ekologicznych upraw. Nie zawierają konserwantów, a do ich wytwarzania nie używa się zmiękczonej wody. Specjaliści od kosmetyków twierdzą, że stosowanie organicznych kosmetyków to kwestia priorytetów. Wybieramy między szybkim, ale niekiedy agresywnym działaniem laboratoryjnych nowinek, a działaniem naturalnym, powolnym, ale sprawdzonym i bezpiecznym. Kosmetyki organiczne nie wygładzą zmarszczek po kilku godzinach od zastosowania, ale za to zawierają mniej sztucznych substancji, które mogą powodować alergie. Mają też zazwyczaj krótszy okres przydatności, gdyż zawierają wyciągi z naturalnych roślin. Kosmetyki organiczne w XXI w. to właściwie powrót do sprawdzonych sposobów naszych babć.
Sukces produktów organicznych nie pozostał niezauważony przez producentów odzieży. Zaczęły więc powstawać ekologiczne plantacje, a firmy zaczęły się prześcigać w wymyślaniu nowych programów ekologicznych, jak choćby zbieranie zużytego obuwia do ponownego przetworzenia. Konsumenci zaczęli też zwracać większą uwagę na etykę w modzie ? na to, czy produkcja jest uczciwa i odpowiedzialna pod względem ekologicznym i społecznym. Dzięki tej eko-modzie każdy ma szansę sprawić, by świat stał się choć trochę lepszy, nawet jeśli nie jest zagorzałym ekologiem. Bo widząc zainteresowanie, nawet wielkie koncerny zaczęły oferować organiczne produkty. Jedna z firm oferuje dżinsy, do produkcji których używa się prawdziwego indyga, guziki wytwarza się z kokosa, a nity z niegalwanizowanego metalu. Produkcja musi być mniej szkodliwa dla środowiska, zdrowsza dla pracowników. Bawełna, by mogła uzyskać certyfikat organicznej, musi być uprawiana bez użycia pestycydów i nawozów oraz rosnąć na glebie, która od co najmniej trzech lat nie była spryskiwana jakimikolwiek chemikaliami. Musi też być zbierana zgodnie ze szczegółowo określonymi standardami, a następnie przetwarzana na nieskażonych maszynach. Ale dżinsy to nie jedyny produkt, który spotkamy na półkach z organiczną odzieżą. Pojawiły się trampki wykonane z organicznej bawełny i klejów na bazie wody, skarpetki wykonane z włókien kukurydzianych, koszulki z powtórnie przetworzonego poliestru, wzmacniane pochłaniającym zapachy węglem z łupin orzechów kokosowych, czy wreszcie sweterki z bambusa, soi albo konopi. Wszystkie te rośliny mają swoje zalety jak choćby to, że są mniej wymagające w uprawie od tradycyjnych roślin na materiały.
Trudno się oprzeć wrażeniu, że dla producentów moda na produkty organiczne to po prostu sposób na wyższe ceny. Z drugiej strony - jeśli jest zapotrzebowanie na rzeczy wytworzone z dbałością o środowisko - to takiej modzie należy tylko przyklasnąć.
I-nterakcje
W poprzednim Biuletynie pisaliśmy o rzeźbach z piasku. Jeden z naszych Panelistów napisał tak:
Każdy wytwór rąk ludzkich jest w pewnym rodzaju dziełem artystycznym, bo i każdy przedmiot można wytworzyć czy to jako użytkowy, techniczny czy też artystyczny. Nie jest ważne, jakich materiałów do jego wytworzenia użyto, jest to decyzja tego kto to dzieło wykonuje. Ważna, wydaje mi się, jest myśl i przesłanie, co to dzieło przekazuje, przedstawia. Niestety nie ma materiałów idealnych i takich, które by nie ulegały degradacji, a to przez czas czy warunki atmosferyczne. To ludzie przemijają, a ich dzieła pozostają czy to w pamięci, fotografii, czy też naturze.
Zgadzamy się z tym. Można przecież zachwycić się czymś tak ulotnym jak układ chmur na niebie czy układ kolorowych szkiełek w kalejdoskopie. Nie trwałość więc wyznacza to, czy coś nam się podoba, czy nie. Zachwyca nas jednak odwaga twórców, którzy, choć wiedzą, że ich dzieło w oryginalnej postaci przetrwa najwyżej kilka tygodni, wkładają w nie sporo wysiłku i zaangażowania. Na szczęście piaskowe rzeźby można sfotografować, by przesłanie pozostało. Dziękujemy za opinię!
Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem:
http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/
Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień!
Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl
Zespół netPanel

Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl
*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych
W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie
tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić
formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.
Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji,
bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.
Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.
|
 |
 |
I-deałki
- Uaaaa! - przeciągnął się Patryk tuż po przyjściu ze szkoły. - Igor, nie wyprowadziłbyś dzisiaj Nelpy?
Mam jutro klasówkę z biologii, odpytywanie z chemii i wypracowanie do napisania na polski.
Nelpa radośnie zamachała ogonem, ale Igor pokręcił przecząco głową.
- Mam klasówkę z matmy.
- Może Maurycy się zgodzi jak wróci - mruknął bez specjalnej nadziei Patryk, po czym usiadł przy biurku i wściubił nos w podręcznik.
Igor nie chciał przypominać, jak bardzo Maurycy narzekał na nawał pracy przed końcem roku.
Za chwilę zresztą Patryk sam się przekonał.
Drzwi trzasnęły i już z przedpokoju dało się słyszeć głos Maurycego:
- Do tarcia chrzanu! - darł się najstarszy z braci. - Klasówki, przepytywania, kartkówki, wyciąganie, poprawianie i pytanie! Czy nie można po prostu postawić oceny na koniec roku?
Igor i Patryk byli w pokoju, Maurycy nie widział więc ich min - wyrażających poparcie, ale również brak możliwości pomocy.
- Wyobraźcie sobie, matematyczka powiedziała mi, że nie zasługuję na czwórkę i chce mi dać piątkę. Ale nie dała. Mam odpowiadać z całego materiału - narzekał Maurycy, po czym znów podniósł głos: - Jeśli zasługuję, to czemu mi nie wstawi tej piątki!
Patryk już nie śmiał pytać o spacer Nelpy.
- Oni chcą nam uprzykrzyć życie na koniec, bo już niedługo będą wakacje - mruknął Patryk i rozmarzył się: - A na dworze jest tak ciepło...
Końcówka roku szkolnego destabilizowała życie całej rodziny.
Mama sama musiała pójść po zakupy i wynieść śmieci. Nie miała sumienia odrywać chłopców od nauki.
Na wyjątkowy spacer z Nelpą zgodził się tata, ale przyszedł z niego skołowany.
- To ona mnie wyprowadziła, a nie ja ją - zeznał, kiedy wrócili.
Potem siadł z gazetą, ale jakoś za spokojnie było na to, by mógł się skupić. Nikt nie zadawał mu żadnych pytań, nikt od niego nic nie chciał. Wszyscy trzej synowie wzorowo siedzieli nad podręcznikami. Tata w końcu nie wytrzymał.
- Macie w szkole jakieś problemy? - zapytał.
Maurycy oderwał się od zadań i popatrzył na niego ze zdziwieniem.
- Tata, jest koniec roku! - powiedział.
- To co? - spytał tata z głupia frant.
Igor i Patryk też oderwali się od zajęć. Tata kończył szkołę już dosyć dawno - to wiedzieli. Ale nie wierzyli, by był aż tak niedzisiejszy.
- No... - zająknął się Patryk - Trzeba się wyciągnąć z tego i owego. Postarać się o oceny...
- Z tego i owego trzeba się było starać przez cały rok - odrzekł tata i dodał: - Albo zostało wam coś w głowach, albo nie. Z niczego chyba nie jesteście zagrożeni?
- No nie - odparli zgodnie chłopcy.
- No to idźcie na dwór, albo pograjcie w coś - powiedział.
Wszyscy trzej jak jeden mąż zrobili wielkie oczy.
- Oceny nie są najważniejsze, tylko to, co wam zostanie w głowach - wyjaśnił tata. - A taka nauka, tylko po to, żeby mieć lepszą ocenę, jest bez sensu.
Na wieczorny spacer z Nelpą chłopcy wyszli we trzech. I jakoś już mniej przejmowali się jutrzejszymi klasówkami i odpytywaniami.
|
 |
 |
 |
 |
I-nnowacje
Naukowcy wrobili drukarkę w piractwo
Trzej naukowcy z Uniwersytetu w Waszyngtonie postanowili "wrobić" uniwersytecką drukarkę w proces z organizacjami antypirackimi. To nie był zwykły żart - chodziło o to, by wykazać, jak podatny na manipulacje jest system namierzania użytkowników sieci wymiany plików. W pierwszej fazie eksperymentu uczeni podłączyli do sieci komputer, na którym nie było żadnych nielegalnych plików, ale wysyłał informację, że takie pliki tam są. Metoda okazała się skuteczna - do władz uniwersytetu dotarło aż 206 zażaleń od organizacji antypirackich z oskarżeniem o nielegalne dystrybuowanie plików. Naukowcy poszli dalej i sprawdzili, czy można w ten sposób zadziałać zdalnie. Skutkiem było 281 zażaleń na? drukarki sieciowe i punkty dostępowe, czyli urządzenia wyposażone w indywidualny numer IP, ale niezdolne do nielegalnego udostępniania plików. W ten sposób pokazano, że organizacje antypirackie działają ?na skróty?. Miarodajnym dowodem udostępniania plików może być fragment takiego pliku, ale pobranie go jest pracochłonne i zajmuje trochę czasu, więc organizacje walczące z piractwem wykorzystują automaty, które rejestrują tylko odpowiedzi na zapytania.
Za gorąco procesorowi? Chlust go wodą
Kolejna runda w walce z przegrzewającymi się procesorami. Dotąd chłodzenie sprowadzało się do odprowadzania ciepła z zewnątrz obudowy, ale naukowcy z Zurychu poszli dalej i... puścili wodę między warstwami układów scalonych. Problemem była tylko bezpieczna izolacja przewodów, które łączą warstwy tak, by nie dochodziło do zwarć. Dzięki tej metodzie udało się poradzić sobie z emisją 180 watów ciepła na centymetr kwadratowy. Obecnie stosowane układy wytrzymują zaledwie 70 watów.
|
 |
 |
|