Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 25 marca 2008

Drodzy Paneliści!

Kiedy właściwie przychodzi wiosna? Na to pytanie odmienną odpowiedź mają astronomowie, inną klimatolodzy, przyrodnicy, a jeszcze inną każdy z nas. Zapraszamy do lektury kolejnego numeru Biuletynu, w którym to przeczytacie między innymi o różnych obliczach jednej z najpiękniejszych pór roku.


I-nformacje

Nie da się ukryć - od pewnego czasu mamy wiosnę. Zaraz, zaraz - zapytałby ktoś - jaką? Bo jest kilka rodzajów wiosny, choćby astronomiczna, kalendarzowa i klimatyczna - czyli termiczna. O innym rodzaju wiosny mówią przyrodnicy, gdy rozkwitają rośliny, przylatują bociany, nietoperze opuszczają zimowe kryjówki a niedźwiedzie budzą się z zimowego snu. Właściwie to każdy z nas ma "swoją" wiosnę - gdy organizm zaczyna odczuwać stan, nazywany wiosennym przesileniem.
Astronomowie o wiośnie mówią od minionego czwartku, 20 marca, dokładniej zaś - od godziny 6:48. Wtedy to bowiem Słońce znalazło się w punkcie równonocy wiosennej. Co to znaczy?
Ziemia krąży wokół Słońca po orbicie. Wyobraźmy sobie teraz płaszczyznę, na której znajdują się wszystkie punkty orbity. Moglibyśmy ją porównać do kartki, na której środek Ziemi, krążącej dookoła Słońca, zostawia ślad. Taką nieistniejącą w rzeczywistości, ale wyobrażoną płaszczyznę astronomowie nazywają płaszczyzną ekliptyki. Ziemia - oprócz tego, że okrąża Słońce - wykonuje także ruch wirowy dookoła własnej osi. To właśnie przyczyna występowania pór roku. Gdyby oś obrotu naszej planety była nachylona pod kątem prostym do płaszczyzny ekliptyki, a ziemski równik pokrywałby się z nią, nie mielibyśmy wiosny, lata, jesieni ani zimy. Na każdej szerokości geograficznej dzień trwałby zawsze tyle samo czasu: na równiku najdłużej, a na biegunach nie widzielibyśmy Słońca wcale.
Na szczęście oś obrotu Ziemi tworzy kąt ok. 66,5 stopnia z ekliptyką, a ziemski równik jest pochylony w stosunku do płaszczyzny ekliptyki o ok. 23,5 stopnia. Codziennie Słońce góruje więc na niebie na innej wysokości, a długość dnia zmienia się. Dzięki temu na naszej planecie występują zmiany pór roku, spowodowane różną długością dnia. Słońce widzimy najdłużej, gdy jest ok. 23,5 stopnia nad płaszczyzną, wyznaczaną przez równik, w dniu przesilenia letniego; najkrócej w dniu przesilenia zimowego, kiedy jest ok. 23,5 stopnia pod tą płaszczyzną. Nad horyzontem widzimy je wówczas bardzo krótko. Między tymi terminami występuje równonoc wiosenna i jesienna. Punkt, w którym Słońce jest w punkcie przecięcia płaszczyzny równika z płaszczyzną ekliptyki to punkt Barana, początek astronomicznej wiosny. Dzień trwa wówczas dokładnie tyle samo czasu, co noc.
Nie zawsze wiosna astronomiczna przychodzi równo z kalendarzową, czasem te daty różnią się o jeden dzień. Wszystko dlatego, że Ziemia obiega Słońce w ciągu 365 i jednej czwartej dnia. O tę jedną czwartą opóźnia się i rok, i wiosna. Dla "anulowania" tej różnicy mamy lata przestępne - jak w tym roku.
No dobrze, wiemy już, kiedy następuje astronomiczny początek wiosny i kiedy początek wiosny wyznaczony jest w kalendarzu. Ale zwykle nie one są dla nas najważniejsze. Tak naprawdę znaczenie ma to, kiedy wreszcie po długim okresie zimna można się lżej ubrać. Dlatego właśnie mówimy również o wiośnie klimatycznej. Według przyjmowanych przez klimatologów kryteriów wiosna klimatyczna, czyli termiczna, jest wtedy, gdy co najmniej przez trzy dni średnia dobowa temperatura powietrza utrzymuje się pomiędzy 5 a 10 stopniami Celsjusza. Z wieloletnich badań specjalistów od pogody wynika, że w rejonie Niziny Śląskiej termiczna wiosna pojawia się najczęściej około 25 marca, w rejonie Warszawy można jej oczekiwać ok. 30 marca, a w rejonie Suwałk - ok. 5 kwietnia.
Nie tylko długość dnia, ale również temperatura jest ważnym czynnikiem dla roślin i zwierząt. Dlatego nadejście klimatycznej wiosny ma wpływ na to, jak do życia budzi się przyroda. Trudno tu o jednoznaczne kryteria, jak w przypadku innych "wiosen". Bo przecież ramy wiosny klimatycznej obejmują temperatury od 5 do 10 stopni, a ta różnica jest dla przyrody dość spora. Po trzech ciepłych dniach, które pozwalają mówić o wiośnie klimatycznej, mogą też zawsze nadejść przymrozki.
Obserwowanie wiosny w przyrodzie jest fascynujące. Najpewniejszym zwiastunem wiosny w Bieszczadach są niedźwiedzie, które w ubiegłym roku miały bardzo krótką drzemkę i już od połowy lutego można było śledzić ich tropy. W tym roku niedźwiedź widziany był już 11 marca. Rozdrażnione po pobudce zwierzę zaatakowało kobietę w okolicach Zalewu Solińskiego. Dobrym barometrem zmian w przyrodzie są też nietoperze. Zaczęły już opuszczać największe w Europie zimowisko, czyli fortyfikacje Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. W Lubuskiem dobrym miejscem na obserwowanie wiosny jest też Park Narodowy "Ujście Warty". Już na początku marca zaobserwowano tam 24 tysiące gęsi polarnych, które zatrzymały się w drodze na północ Europy i Azji. Ornitologicznymi zwiastunami wiosny są także perkozy i skowronki. Pająki zaczynają już tkać sieci, można spotkać latające tu i ówdzie motyle cytrynki.
Wiosna wywiera też wpływ na ludzi. Gdy nadchodzi, przez dwa-trzy tygodnie czasem czujemy rozdrażnienie, osłabienie, zmęczenie, bóle głowy i spadek odporności. To wtedy łatwiej się przeziębić. Lekarze nazywają ten okres przesileniem wiosennym. Odczucia te są skutkiem procesów przestawiania się organizmu z jesienno-zimowego, "jałowego biegu" na rytm wiosenno-letni. Zmienia się wówczas sposób funkcjonowania układu krążenia, tętno, częstość oddychania oraz poziom hormonów, które wpływają na nastrój. Specjaliści mówią, że najlepszą metodą na przetrwanie tego okresu jest aktywność. Nie należy poddawać się, drzemać. Lepiej pójść na spacer lub wybrać inną formę umiarkowanego wysiłku fizycznego. Po zimie mamy też niedobory witamin i składników mineralnych, warto więc pamiętać o zmianie diety - z zimowej, tłustej i ciężkiej, na rzecz potraw zawierających dużo warzyw i owoców. Kiedy przetrwamy ten trudniejszy okres, z każdym dniem będziemy mieli więcej wiosennej energii, świat będzie nas cieszył. Docenimy ciepłe słońce i dłuższe dni.


I-nnowacje

Aaaaaa życie sprzedam...

Czy można kupić czyjeś życie? Zapłacić pewną sumę i w pakiecie dostać dom, samochód, motor, pracę, ubrania, przyjaciół, styl? Pewien 44-letni Australijczyk, mieszkaniec Perth, postanowił sprzedać swoje życie i zacząć nowe. Jego małżeństwo się rozpadło, nie widzi sensu trzymania się przeszłości. Ale nie przekreśla jej zupełnie. Uważa, że kiedyś jego życie było całkiem udane. Pomyślał więc: a nuż spodoba się komuś. Ogłosił, że wystawi je w internetowej licytacji. Swoje życie mężczyzna dość drobiazgowo opisał, tak by każdy potencjalny chętny mógł się z nim zapoznać. Siedmiodniowa aukcja rozpocznie się dokładnie w południe czasu australijskiego, 22 czerwca bieżącego roku. Cena wywoławcza - 1 dolar australijski. Mężczyzna mówi, że gdy transakcja dojdzie do skutku, wyjdzie z domu jedynie w ubraniach, które będzie miał na sobie, z portfelem i paszportem w kieszeni. Uda się na lotnisko, gdzie wsiądzie w pierwszy samolot, który będzie miał wolne miejsce, a tam, gdzie doleci, ma zamiar rozpocząć nowe życie.


Czym się różni internet od sklepu?

Ciekawa dyskusja rozpoczęła się w amerykańskim stanie Kalifornia. Zaczęło się od pomysłów na załatanie 7,5-miliardowej dziury budżetowej. Jednym ze sposobów miało być opodatkowanie sprzedaży muzyki i filmów w sieci. Kiedy to ujawniono, rozpętała się burza. Demokraci - którzy zgłosili pomysł - dowodzą, że nie ma różnicy między kupnem muzyki zawartej na płycie w zwykłym sklepie, a kupnem jej w postaci plików pobranych z internetu. Republikanie oraz gubernator stanu Arnold Schwarzenegger, były kulturysta i aktor - są temu zdecydowanie przeciwni. Wątpliwe, by udało się wprowadzić pomysł w życie, bo do tego potrzebne są głosy dwóch trzecich liczby członków stanowego parlamentu oraz podpis gubernatora.


Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem:
http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

- Słuchajcie panowie, czy to aby nie czas na wiosenne porządki? - rzucił któregoś dnia, zupełnie znienacka, tata.
Igor, Patryk i Maurycy, którzy dotąd zajmowali się swoimi sprawami, zaczęli nagle poszukiwać jakichś zajęć, które pozwoliłyby udawać, że nie słyszą.
- Wiosna nadeszła - kontynuował tata z fotela, zza rozpostartej płachty gazety. - To moment, w którym powinniśmy zadbać o najbliższe otoczenie, o to, by lepiej i przyjemniej nam się żyło. A tymczasem wczoraj w waszym pokoju widziałem straszny nieporządek.
- To twórczy bałagan - odezwał się nieśmiało Patryk.
Maurycy dalej udawał, że ogląda w telewizji bardzo ważny program edukacyjny. Igor leżał na kanapie z miną niezwykle skupionego czytelnika czasopisma o zwierzętach.
- Sądzę - rzekł z namysłem tata - że w wyniku uporządkowania tego bałaganu stalibyście się jeszcze bardziej twórczy.
Igor westchnął. Znał ten ton i sposób mówienia. Wiedział, że tata po prostu zbija ich bezsensowne argumenty swoimi - równie bezsensownymi.
Maurycy tylko czekał na chwilę, kiedy pozornie niewinna prośba zamieni się w polecenie.
Tymczasem do pokoju weszła mama.
- Słyszałam, że rozmawiacie o wiosennych porządkach. To bardzo dobry pomysł - poparła tatę, ale za chwilę mrugnęła porozumiewawczo do Patryka i tym samym poważnym głosem powiedziała: - Sądzę, że i w pracowni taty trzeba byłoby zrobić nieco ładu. Podobnie jak w kuchni, gdzie też nazbierało się sporo niepotrzebnych rzeczy.
- Ja mam wszystko poukładane - mruknął tata nieco mniej pewnym tonem.
- A te papierzyska na podłodze? - spytała mama.
- To bardzo istotne dokumenty, precyzyjnie poukładane w bardzo ważne...
- ...sterty śmieci. Jeśli jest tam coś ważnego, to warto to ułożyć w segregatorach - dokończyła za niego mama. I szybko dodała: - Ogłaszam, że wielkie, wiosenne, rodzinne sprzątanie odbędzie się w najbliższą sobotę. Ja zrobię nieco ładu w kuchni, tata w swojej pracowni, a chłopcy u siebie w pokoju.
- Uch! - rozległo się wielkie, wiosenne, rodzinne westchnięcie. Westchnął też tata.

W sobotę wszyscy wstali wcześniej niż zwykle, ściągnięci z łóżek przez mamę.
- Pobudka - powiedziała radośnie. - Dziś sprzątamy, by żyło nam się lepiej.
Jakiś czas później w całym mieszkaniu trwało przeglądanie papierów, wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy, ścieranie kurzu, układanie przedmiotów na półkach i przeznaczonych im miejscach. Odkurzacz wył, połykając nagromadzony w zakamarkach mieszkania kurz. Ścierki wędrowały do wiadra z wodą, a wytrzepywane narzuty furkotały na balkonie. Wszystko to trwało dobrych kilka godzin, aż do obiadu.

- Może moglibyśmy dokończyć to wielkie, wiosenne, rodzinne sprzątanie w następną sobotę? - zapytał przy obiedzie tata, ale umilkł po piorunującym spojrzeniu mamy.

Wieczorem było po wszystkim. Cały dom lśnił.
- Jak tu pięknie - zachwyciła się mama.
- A ja rąk nie czuję - poskarżył się tata. - Mnie tam nigdy nie przeszkadzała odrobina twórczego bałaganu.
Igor, Patryk i Maurycy - choć wszyscy trzej też spracowali się mocno - jak na komendę uśmiechnęli się, ale tak, by tata tego nie widział.