Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 18 marca 2008

Drodzy Paneliści!

W wielkanocnym numerze Biuletynu odnajdziecie kilka ciekawostek o jajkach. Wydawałoby się, że wiemy o nich całkiem sporo: trzy minuty na miękko, pięć minut na twardo. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, czy jajka mogą utrzymać ciężar człowieka? Zapraszamy do działu I-mpresje. W numerze znajdziecie też kolejny odcinek I-deałków, a w I-nnowacjach przeczytacie o tym, co nowego w świecie techniki i internetu.
Dziękujemy za wszystkie miłe listy z życzeniami i Wam też życzymy, by tegoroczne święta były radosne, dostatnie i spokojne.

I-mpresje

Taki to niby zwyczajny, popularny produkt: jajko - przeciętne 7 gramów tłuszczu, 7 gramów białka, 6,3 grama węglowodanów i 33 gramy wody. Do tego związki mineralne, witaminy. Ale przypatrzmy mu się z bliska. Dojdziemy do wniosku, że jajo to nie byle co.
Jajko można zjeść na dziesiątki sposobów, choć w nadchodzące święta najczęściej spożywać je będziemy na twardo. Ale przecież można także spożyć na miękko lub półtwardo - czyli molet, po wiedeńsku, w koszulkach, jako jajecznicę czy jaja sadzone, po benedyktyńsku - czyli na tostach z szynką i sosem holenderskim, jako pastę, w omlecie, w postaci kogla-mogla, stuletnie - czyli po chińsku, marmurkowe - z pokruszoną skorupką gotowane w herbacie, jaja kiszone, jaja faszerowane... Zaczęliśmy przyziemnie -od jedzenia, a jajo to przecież symbol!
Najważniejszą chyba rolę przypisał jajku fiński epos narodowy Kalevala. Zapytajcie Finów, każdy odpowie, że wszechświat narodził się z sześciu złotych i jednego żelaznego jaja. Grecy i Rzymianie uważali, że wszechświat wywodzi się od jajka, które według Herodota zniósł Feniks w świątyni Heliosa. Persowie wierzyli, że białko było początkiem słońca, a żółtko - księżyca. Tak czy inaczej - jajo jest symbolem początku.
Przyjrzyjmy się jajku. Wygląda jak kamień; jakby nie mogło już zeń powstać nic żywego. A jednak. Od wewnątrz, rozbijając skorupkę wykluje się małe, żółte kurczątko. Czyż jest coś bardziej zdumiewającego? To zdziwienie od wieków towarzyszyło ludziom sprawiając, że na wiele wieków przed chrześcijaństwem jajko uważano już za symbol odradzającego się życia. Jajka w grobowcach - z nadzieją na powrót do żywych - umieszczali już Egipcjanie. W tradycjach wielu kultur istniał też obyczaj zdobienia jaj. Najstarsze, asyryjskie pisanki które znamy, powstały 5 tysięcy lat temu. Ale o pisankach powiedziano już wiele. Skupmy się zatem na innej kwestii: co było pierwsze - jajko czy kura?
Filozofowie na to pytanie odpowiadają tak: wszystko zależy od tego, czy jesteśmy zwolennikami kreacjonizmu, czy też darwinizmu. Bo też jajo w historii ewolucji wyprzedza kurę. Kucharze bez zastanowienia odrzekną, że nie kwestia, co było pierwsze, ale co jest smaczniejsze. Historycy zaś dowiodą, że najpierw na podwórkach pojawiły się kury, potem zaczęto spożywać jaja. I podadzą przepis z 25 r. n.e., zaczerpnięty z księgi kucharskiej Apicjusza - wynalazcy deseru z mleka, miodu i ubitych jajek, gotowanych na małym ogniu w glinianej misie. Tymczasem problem pierwszeństwa pozostaje nierozwiązany.
Na szczęście na inne poważne pytanie - "jak postawić jajo w pionie?" - odpowiedział Kolumb. Tak przynajmniej głosi "Historia Nowego Świata" autorstwa Girolamo Benzoniego. O rozwiązanie zagadki miał żartem poprosić żeglarza kardynał, biesiadujący na przyjęciu na cześć odkrywcy. Inna wersja legendy, podawana przez Jamesa Baldwina mówi, że to sam Kolumb jest autorem zagadki, którą zadał grupie zazdrosnych o jego dokonania. Gdy zarzucono mu, że przepłynięcie przez ocean to prosta rzecz, Kolumb miał poprosić krytyków o postawienie jaja w pionie. Próbowano tak i owak, ale nikomu się nie udało. Wówczas Kolumb nadtłukł skorupkę i dokonał tej sztuki. "Czy też jest coś prostszego" - zapytał - "niż to, co ja zrobiłem, a wy powiedzieliście przed chwilą, że to niemożliwe?". Tak naprawdę historia ta zaczerpnięta jest z hiszpańskiej opowiastki o głupim Jasiu, który postawił jajko na jaspisowym stole.
Inną niż Kolumb odpowiedź na pytanie o postawienie jaja na twardo w pionie mają uczeni: wystarczy po prostu wprawić jajko w odpowiednio szybki ruch wirowy. Szkopuł w tym, że to rodzi następne pytania: jakie to siły - i jak mocne - "ciągną" jajko do góry? Czy możliwe jest by jajko podskoczyło? Seria skomplikowanych eksperymentów, dwa lata prób i skonstruowanie specjalnej maszyny, sprzężonej z kamerami, mikrofonami i czujnikami pozwoliło odpowiedzieć: tak, jajko może podskoczyć wprawione w ruch z prędkością 1800 obrotów na minutę. Badania nad podskakującymi jajkami wyglądają niepoważnie, ale naukowcy przekonują, że fizyka tych podskoków ma przełożenie na istotne procesy inżynieryjne.
Wróćmy na chwilę do Kolumba, który zadziwił nieżyczliwych. To samo zrobił florencki rzeźbiarz i architekt Filippo Brunelleschi, postawiony przed nie lada wyzwaniem zaprojektowania kopuły florenckiej katedry Santa Maria del Fiore. Ponoć modelem była właśnie skorupa jaja. Gdy architekt zaprezentował pomysł, wzbudził śmiech. A jednak, 45-metrowej rozpiętości kopuła istnieje do dziś. Nic bowiem nie zapewnia tak równomiernego rozkładu sił jak skorupa jajka. Pokazuje to eksperyment, zaproponowany przez polskich fizyków na Festiwalu Fizyki w Holandii: uczestników doświadczenia proszono o wejście na stolik stojący na surowych jajach i... jaja wytrzymywały ciężar.
To właśnie kształt jajek czyni je groźnym narzędziem - tak przynajmniej wynika z raportu, który powstał w Liverpool University Hospital. Okazuje się, że jajko rzucone na przykład w oko, może być bardzo niebezpieczne. Zupełnie na poważnie należy więc zalecić uczestnikom rozmaitych demonstracji wybór tortu, albo pomidorów zamiast jajek. Dlaczego o tym wspominamy? By przypomnieć osobliwy średniowieczny zwyczaj praktykowany w Chester w Anglii. Podczas wielkanocnej mszy biskup bombardował jajami chórzystów, a ci odpowiadali tym samym. Po takiej mszy wszyscy szli się umyć, by zasiąść do wspólnego posiłku, na który oczywiście serwowano jaja. Zamiast tego warto polecić polskie walatki, czyli stukanie o siebie dwoma jajami. Wygrywa ten, kto miał mocniejsze jajo.

Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem: http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

Przed Wielkanocą mama zwykle zamykała się w kuchni i pichciła... Nie pozwalała wchodzić i przeszkadzać, a wszelkie próby podebrania lukru z baby kończyły się dla śmiałków straszliwie. W tym roku było inaczej.
- Trochę mi pomożecie - obwieściła.
Wszyscy czterej panowie - Igor, Patryk, Maurycy i ich tata - nie posiadali się ze zdumienia. Wszyscy, jak jeden mąż, rozdziawili usta. To było coś - dostąpili zaszczytu i oto mieli pomóc przy wielkanocnych potrawach!

Szybko okazało się, że roboty w kuchni jest sporo. Mama stała przy żurku i z tego strategicznego miejsca wydawała polecenia.
- Drobniej, drobniej! Muszą być małe kawałeczki - wołała do Maurycego, który przy stole siekał marchewkę na sałatkę.
Chwilę później jej wzrok padł na Igora, przygotowującego sparzone migdały:
- Igor! Będzie ci przeszkadzało w jedzeniu, jeśli tak zostawisz. Rok temu wyplułeś taki kawałek skórki i powiedziałeś, że można się tym zadławić - przypomniała.
Igor przyjrzał się krytycznie miseczce przygotowanych już migdałów. Tu i ówdzie rzeczywiście zostawił brązowe, niejadalne skórki.
- Patryk, energicznie! Musisz wpuścić do ciasta powietrze!
- Kiedy to mi się przykleja do rąk! - usiłował się wytłumaczyć Patryk z rękami zanurzonymi w cieście na wielkanocną babę. Nie wiedzieć czemu ręce zaklajstrowane miał aż po same łokcie.
Tata mruknął coś pod nosem, ale tylko zwrócił na siebie uwagę mamy.
- A ty kiedy mieszałeś to ostatnio? - zapytała i tata czym prędzej chwycił za łyżkę.

Kilka godzin później panowie obserwowali efekty swojej pracy. Mazurek wyszedł krzywy... ale wyszedł. Na wierzchu, na kajmakowej masie, pracowicie mieszanej przez tatę, ułożone miał bazie z migdałów Igora. Sałatkę dało się uratować po tym, kiedy do pokrojonych warzyw wpadło nieco więcej soli, niż trzeba. Przytomnością umysłu wykazał się tata, który w ostatniej chwili zdążył krzyknąć: "nie mieszaj!", dzięki czemu nadmiar soli można było jeszcze wyjąć łyżką. Tylko baba była z wyglądu bez zarzutu i Patryk obawiał się o jej smak.
- No, to połowę pracy mamy już za sobą. Teraz trzeba tylko ugotować jajka, przygotować koszyczek ze święconką, pokroić wędliny...
- Może mógłbym wyjść z wami i Nelpą na spacer? - zapytał szeptem tata. - Ręce mnie bolą od tego mieszania.
Ale nie dało się umknąć tak łatwo.
- Czterech z psem? Zwykle przecież wystarczy jeden i nikt nie chce nim być - zdziwiła się mama i rozdzieliła kolejne prace. Szczęśliwcem został Igor, bo to on wpisany był na grafiku wychodzenia z Nelpą.
- Tylko wracaj szybko, to jeszcze trochę nam pomożesz - pożegnała go czule mama.
Po wszystkim panowie byli skonani.
- Widzieliście jak walczyłem z tym ciastem? - dopytywał się Patryk. - Ono chciało wyskoczyć, a ja wtedy rzuciłem się na nie...
- Nie przesadzaj. Twoje ciasto to nic w porównaniu z moim krojeniem - dowodził Maurycy. - I też potem musiałem wymieszać.
- Ręce mi odpadają - mruknął tata.
- Ja też jestem zmęczona - powiedziała mama. - Nie wyobrażacie sobie, jaka to ciężka praca dyrygować czterema kucharzami. Chyba mniej bym się zmęczyła robiąc to wszystko sama. Ale zobaczycie jak w tym roku będzie wam wszystko smakowało!

I-nnowacje

Kolega do przynoszenia

Siedzisz przy komputerze i nie chce ci się sięgnąć po kubek. Tak, to częsty problem. W takich przypadkach zwykle zawracamy głowę najbliższym. A tymczasem powstał robot, zdolny wykonać takie zadanie. Nowością jest to, w jaki sposób wskazujemy mu przedmiot, który chcielibyśmy dostać. Zadanie to spełnia laserowy wskaźnik, którym świecimy na wybrany przedmiot. Po chwili robot wydaje z siebie sygnał dźwiękowy i kieruje się na cel. Gdy podjedzie wystarczająco blisko - mechaniczne ramie chwyci to, co mu wskazaliśmy. Potem wystarczy tylko skierować wskaźnik na własne stopy, by posłuszna maszyna oddała nam upragnioną rzecz. Taki robot to nie tylko zabawka dla leniwych. Ma pomóc niepełnosprawnym.


Wolność wypowiedzi - tak, ale nie dla spamerów

W dyskusji o tym, czy w ramach wolności słowa można wysyłać do internautów e-maile reklamowe zapadła właśnie bardzo ważna decyzja. Tą sprawą Sąd Najwyższy stanu Wirginia zajął się po wyroku skazującym dla mężczyzny, który tylko w ciągu miesiąca wysłał 100 tysięcy niechcianych listów elektronicznych. Sąd wymierzył mu 9 lat więzienia, ale prawnik spamera odwołał się. Twierdził, że prawo antyspamowe narusza wolność wypowiedzi. Sąd Najwyższy stosunkiem głosów 4:3 orzekł, że Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA gwarantująca wolność słowa nie chroni jednak tych, którzy wysyłają spam.