Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 19 lutego 2008

Drodzy Paneliści!

W miniony piątek nastąpiło wręczenie kluczyków od Fiata Panda laureatowi Edycji Specjalnej Konkursu Samochodowego. Zajrzyjcie do działu I-nterakcje, gdzie odnajdziecie zdjęcie Pana Lecha oraz list, w którym opisuje on swoje wrażenia. Jak co tydzień zapraszamy na I-deałki, tym razem z dedykacją dla pewnej naszej Panelistki, której list zamieszczamy w dziale I-nterakcje. W tym wydaniu Biuletynu zastanawiamy się też, czy korzystniej jest kupić komputer przenośny czy stacjonarny - zajrzyjcie do I-nformacji. Na deser mamy nowinki techniczno-internetowe w dziale I-nnowacje.

I-nterakcje

W Biuletynie z dnia 15 stycznia 2008 r. informowaliśmy Was o finale Konkursu samochodowego. Dziś przedstawimy relację z przebiegu tego wydarzenia.
22 stycznia 2008 roku w siedzibie firmy Gemius nastąpiło oficjalne przekazanie dokumentów samochodu Fiat Panda ACTIVE Panu Lechowi Maciejakowi - laureatowi Konkursu.
Wręczenia dokonali przedstawiciele firmy badawczej Gemius, w obecności przedstawicieli spółki Polskie Badania Internetu oraz przedstawicieli spółek wchodzących w skład tej organizacji. Nie obyło się bez kwiatów, braw oraz błysków fleszy:). Gdy emocje już trochę opadły, Pan Lech wraz z żoną i częścią Zespołu Badania Panelowego, udał się na uroczysty obiad do restauracji.
Kolejne spotkanie z laureatem Konkursu nastąpiło 8 lutego 2008 r. Tym razem celem wizyty był odbiór nagrody głównej. Pan Lech pod czujnym okiem pracownika salonu zapoznawał się z obsługą samochodu. Nie krył zadowolenia i satysfakcji z wygranej.
O swoich wrażeniach, najlepiej niech opowie sam laureat...
Oto fragment listu, jaki otrzymaliśmy od Pana Lecha:

"(...)W imieniu swoim, jak i żony i córki, jeszcze raz za wszystko dziękuję - za przyjęcie w Warszawie, okazaną serdeczność i miłą atmosferę spotkań.
Samochodem jechało mi się świetnie, podobnie jak córce, która przejechała ponad połowę trasy. Szczególnie podoba mi się działanie wspomagania kierownicy (...)"



Panie Lechu, pozdrawiamy serdecznie i życzymy wielu udanych podróży! Bardzo nam miło, że dołączył Pan do grona zwycięzców naszego Konkursu. Wszystkich innych Panelistów zachęcamy zaś do brania udziału w miesięcznych i kwartalnych Edycjach Konkursu.

W poprzednim numerze Biuletynu zamieściliśmy list od pewnego Panelisty, który, w odpowiedzi na tekst o rozmaitych świętach w roku, zaproponował 22 stycznia na Dzień Panelisty. Skąd akurat ta data? Panelista argumentował, że nie jest "zajęta" żadnym innym świętem, a w dodatku jemu będzie łatwo ją zapamiętać, bo to urodziny teściowej. Na ten list odpisała pani Halina:

Witam i śpieszę sprostować, że dzień 22 stycznia jest już niestety zajęty. Jest to Dzień Dziadka. Więc prosimy o propozycję innego dnia na Święto Panelisty. Ale niech to będzie dzień albo w okresie karnawału albo w okresie letnim, by "godziwie" można było go obchodzić.

Sprawa Dnia Panelisty jest zatem nadal otwarta. Prosimy też o propozycje, w jaki sposób chcielibyście go obchodzić.
Na zakończenie pochwalimy się bardzo sympatycznym listem. Każdy lubi być doceniany, a więc i nas mile połechtał e-mail od pani Aliny:

Witam serdecznie wszystkich twórców Biuletynu. Chwile, w których oddaję się lekturze należą do najmilszych. Uwielbiam opowiadania o I-deałkach i Wasze kompendium wiedzy o wielu sprawach, które czasami wydają się oczywiste, ale nie tak do końca. Dziękuję, że jesteście i pamiętacie o przesyłaniu Biuletynu. Życzę dalszych sukcesów, jak i pomysłów na Biuletyn i opowiadania.

Szanowna Pani! Dziękujemy za tak miłe słowa, cieszymy się, że treści zawarte w naszym Biuletynie spełniają Pani oczekiwania. Pozdrawiamy serdecznie.


I-nformacje

Stacjonarny czy przenośny - to pytanie zadaje sobie wiele osób, które noszą się z zamiarem kupna komputera. Owszem, laptopy, których ostatnio jest na rynku coraz więcej i wciąż w coraz niższych cenach, są dość wygodne. Są jednak sytuacje, w których komputery stacjonarne są po prostu niezastąpione.
Kiedy kupujemy nowy komputer, bardzo często wydaje się nam szczytem techniki. Jest zwykle szybszy, lepszy, sprawniejszy i ładniejszy od tego, którego używaliśmy do tej pory. Po prostu - postęp. Ale warto pamiętać o tym, że nasza nowa maszyna od momentu zakupu staje się coraz starsza. Dlatego w pewnym momencie i my możemy zapragnąć jeszcze trochę pamięci, lepszej karty graficznej czy szybszego procesora. O ile te podzespoły łatwo dołożyć lub wymienić w komputerze stacjonarnym, o tyle w laptopie jest to trudniejsze, a co się z tym wiąże: niekiedy bardziej kosztowne. Jeśli więc chcemy być "na bieżąco" - wciąż lepszym rozwiązaniem jest komputer stacjonarny. Jeśli jednak do laptopa będziemy chcieli dokupić na przykład kartę telewizyjną czy dodatkowy dysk, będziemy mogli wybierać wśród ofert producentów, sprzedających tzw. urządzenia zewnętrzne (czyli takie, wyposażone we własną obudowę i system zasilania). Dziś, w czasach powszechnego USB, za pomocą którego możemy podłączyć właściwie dowolne urządzenie, przestał istnieć problem braku odpowiednich gniazd.
Zaczęła się za to liczyć mobilność, czyli możliwość przenoszenia naszego sprzętu tam, gdzie mamy ochotę. Laptopa zabierzemy do pracy, na wycieczkę lub w delegację, albo po prostu będziemy mogli wyjść z nim do ogródka. Zajmie też mniej miejsca na biurku. Zdecydowana większość laptopów wyposażona jest w łączność bezprzewodową, więc nie będą się za nami ciągnęły kable. Dzięki wbudowanemu akumulatorowi źródło zasilania na kilka godzin mamy zapewnione.
Pewnym kłopotem wciąż pozostaje cena. Choć komputery przenośne są znacznie tańsze, za tę samą cenę wciąż możemy kupić komputer stacjonarny o lepszych parametrach. Jeśli będziemy używać naszego starego monitora, klawiatury i myszy - koszt komputera stacjonarnego okaże się jeszcze niższy. Komputer stacjonarny wybiorą zapewne osoby, które mają zamiar zajmować się grafiką komputerową lub takie, którym po prostu potrzebny jest duży ekran. Pamiętajmy jednak, że większość laptopów wyposażonych jest również w złącze umożliwiające podłączenie standardowego monitora. Możemy też, jeśli np. często używamy klawiatury numerycznej, podłączyć do komputera przenośnego standardową klawiaturę.
Co zwycięża? To oczywiście decyzja każdego kupującego. Do zalet laptopów należy zaliczyć łatwość przenoszenia, niewielkie rozmiary, własne źródło zasilania. Wadami są: mała możliwość dostosowania do własnych potrzeb, kłopoty z wymianą poszczególnych elementów i ograniczenie się do wbudowanego ekranu. Nie każdemu odpowiada "płaska" klawiatura, stosowana zwykle w laptopach, a także touchpad (płytka, po której wodzimy palcem, by wskazać położenie kursora) lub tzw. trackball (czyli tzw. "kot", wystająca z obudowy kulka, którą poruszamy palcami). Laptopy mają też tendencję do przegrzewania się. Z kolei komputery stacjonarne zajmują więcej miejsca, wymagają oddzielnego monitora, klawiatury i myszy oraz gniazdka elektrycznego. Łatwiej je jednak wyczyścimy, łatwiej wymienimy podzespoły. Komputery stacjonarne są też po prostu tańsze.

Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem: http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

- Chyba mnie coś zawiało - powiedziała w sobotę mama, gdy tylko wstała. I zaraz położyła się znowu. Miała katar, bolało ją gardło i w ogóle czuła się marnie.
Tata przez chwilę miał minę astronauty, który ma wyjść na powierzchnię Księżyca i właśnie przypomniał sobie, że nie wziął z Ziemi skafandra. Zaczął gorączkowo myśleć o tym, co powinien zrobić. Przypomniała mu się tylko herbata z malinami.
- Podać ci herbaty z malinami? - zapytał niepewnie.
- Mhm - powiedziała mama. - Nic mi nie jest, ale muszę dziś po prostu poleżeć.

- Śniadanie robimy sobie sami! Mama się kiepsko czuje - zakomunikował chłopcom tata, zalewając wrzątkiem torebkę z herbatą. Po tej czynności przyjrzał się kubkowi i mruknął: - Zapomniałem zostawić miejsce na sok.
- To nie będzie dzisiaj kakao? - zapytał zaspany Igor, spoglądając tęsknie w kierunku kuchenki.
- To przeziębienie? - zapytał trzeźwo Patryk.
- Pewnie tak - odpowiedział tata. - Mama mówi, że musi dzisiaj po prostu wygrzać się pod kołdrą.
- To obiad i kolację też robimy sobie sami. I w ogóle wszystko - wywnioskował Maurycy.
- Właściwie to od czasu do czasu powinna mieć dzień na odpoczynek - mruknął Patryk. - Niezależnie od tego, jak się czuje.

Druga herbata wyszła jak należy. Tata zaniósł ją do pokoju. Reszta nie poszła tak gładko. Po pierwsze wykipiało mleko.
- Odwróciłem się tylko na chwilę - tłumaczył Maurycy, który miał za zadanie pilnować garnka.
Potem Patryk zabrał się za krojenie bułek i skaleczył sobie palec. - To nie moja wina, nóż jest za ostry - mruczał gniewnie, przyklejając sobie plaster.
Igor miał smarować bułkę i układać na niej plasterki szynki. Co drugi kawałek wsadzał sobie do ust, by w końcu oznajmić: - Nie będę jadł kanapek. Najadłem się już.
Tata pobiegł do apteki i wrócił z całą siatką pełną jakichś medykamentów. Starczyłoby dla całego szpitala. - Bo nie miałem pojęcia, które z nich pomoże. Mama będzie wiedziała - wytłumaczył chłopcom w odpowiedzi na ich zdziwione spojrzenia.

Za obiad panowie wzięli się tuż po tym, jak pozbierali resztki rozbitego przy śniadaniu talerza. Było ich czterech i wszyscy obijali się o siebie w niewielkiej kuchni.
- Gdzie kucharzy sześciu... - mamrotał tata, usiłując zapanować nad coraz większym rozgardiaszem. Tu i ówdzie coś się kleiło, sterta naczyń w zlewie rosła w piorunującym tempie, Igor biegał w tę i z powrotem po instrukcje, jak się robi kotlety schabowe. Wyglądało to tak, że najpierw zadawał mamie pytanie, a potem wracał, by zadać kolejne, dotyczące poprzedniej odpowiedzi.
- Zapytaj, jak się tłucze mięso - rzucił Maurycy.
- Tłuczkiem - odpowiadał Igor, wykonawszy rundkę do pokoju mamy.
- A pokroić je najpierw?
- Tak, w poprzek włókien - przekazywał Igor, gdy znów wbiegł do kuchni.
- A jak to poznać?
- Krój na plasterki - wołał Igor już z przedpokoju.
- Grube? - dopytywał się Maurycy.
- Na dwa centymetry - donosił Igor.
Z powodu kotletów Igor nabiegał się tak, jak nigdy w życiu podczas zajęć wychowania fizycznego.
- Co mama daje do sałatki? - zastanawiał się tymczasem Patryk i gdy akurat był przy tym Igor, hurtem przynosił odpowiedzi na kilka pytań.
W międzyczasie Patryk co chwilę sprawdzał kartofle widelcem i dopytywał się: - Jak mocno mam dziubać?
W zlewie co chwilę coś szczękało niebezpiecznie, bo tata postanowił umyć naczynia. Jakkolwiek by się jednak nie śpieszył, wydawało mu się, że zlew jest coraz pełniejszy, bo chłopcy wciąż podrzucali to to, to tamto.

Obiad w końcu udało się przygotować i panowie doczekali się nawet pochwały od mamy, która wstała na chwilę z łóżka. Szybko okazało się, że po obiedzie też trzeba pozmywać.
- Ja zmywałem po śniadaniu, więc teraz umywam od tego ręce. Losujcie - zadecydował tata.
- Trzeba było kupić papierowe talerzyki - mruknął Patryk, któremu w drodze gry w marynarza przypadło zmywanie.
- Na papierowym talerzyku nie zrobiłbyś takiej dobrej sałatki - powiedziała mama i poszła do łóżka.

Na kolację też były kanapki, przy czym każdy dostał bułkę, sam ją sobie kroił, smarował masłem i nakładał składniki. A wieczorem wszyscy byli tak skonani, że natychmiast poszli spać.
- Jutro na obiad zamówimy pizzę - obiecał sobie w duchu tata.

Ale w niedzielę mama wstała jak gdyby nigdy nic.
- Nie czuję się jeszcze zupełnie dobrze - wyjaśniła - ale posiłki przecież mogę przygotować. To nic wielkiego.
I chłopcy, i tata - odetchnęli z widoczną ulgą.

I-nnowacje

Widzieć jak Terminator

Naukowcy z uniwersytetu w Waszyngtonie opracowali soczewki kontaktowe z nadrukowanym układem elektronicznym i źródłami światła, czyli miniaturowe wyświetlacze, umieszczone wprost na gałce oka. Wynalazek jest dopiero w fazie wstępnej, daleko więc do powszechnego zastosowania. Wyniki pierwszych testów na królikach są jednak obiecujące - zwierzęta nie doznały żadnych podrażnień. Na razie soczewki umożliwiają wyświetlanie niewielkiej liczby pikseli, ale uczeni snują rozważania o przyszłych zastosowaniach: można byłoby dzięki takim soczewkom bez zewnętrznego monitora dyskretnie surfować po internecie, oglądać telewizję czy też grać. Kierowcy lub piloci, niezależnie od tego, gdzie skierują wzrok, mogliby widzieć najważniejsze dane: prędkość, kierunek, czy wysokość. W dodatku każdy użytkownik takich soczewek mógłby się poczuć jak filmowy cyborg Terminator.


Brytyjski pomysł na piratów

Brytyjskie media dotarły do projektu ustawy, przygotowanego przez tamtejsze Ministerstwo Kultury, Mediów i Sportu. Projekt zakłada, że użytkownicy sieci, którzy łamią prawa autorskie, otrzymywaliby ostrzeżenie, zaś za drugim razem - byłby im odcinany dostęp do internetu. Miałoby to zapobiec nielegalnemu pobieraniu filmów, muzyki i oprogramowania. Po ujawnieniu tych pomysłów w Wielkiej Brytanii zawrzało. Jedną stronę w sporze zajęli przedstawiciele przemysłu fonograficznego i filmowego, którzy przyklasnęli takiemu rozwiązaniu. Z drugiej strony stanęli dostawcy internetu, dla których wiązałoby się to z dodatkowymi obowiązkami. Na razie nie wiadomo czy, kiedy i w jakiej formie projekt ten zostanie poddany pod głosowanie. Rzeczniczka ministerstwa powiedziała dość enigmatycznie, że do mediów przedostał się projekt sprzed kilku miesięcy, a prace nad odpowiednimi rozwiązaniami wciąż trwają.