Drodzy Paneliści!
Zbliżają się Walentynki. Piszemy o nich już dziś nie tylko dlatego, by przypomnieć o święcie zapominalskim, ale również by zwrócić Waszą uwagę na niebezpieczny i szkodliwy spam nasilający się co roku w Dniu Zakochanych. Zajrzyjcie do I-nformacji, by wiedzieć, czego należy się wystrzegać. W dziale I-nterakcje powracamy do tematu Dnia Panelisty. Nie zabraknie również I-deałków, które przygotowały mamie zaskakującą niespodziankę, oraz działu I-nnowacje z nowościami ze świata techniki i komputerów. Zapraszamy do lektury.
I-nterakcje
W Biuletynie z dnia 22 stycznia zamieśliliśmy artykuł dotyczący różnych "dziwnych" świąt, jak Dzień Bystrzaka lub Dzień Sprzątania Biurka. Zauważyliśmy, że kalendarz pełen jest też innych świąt i dni, jak Dzień Ptaków, czy Dzień Liczby Pi. Tekst zakończyliśmy żartobliwym nieco pytaniem "Kiedy powinien przypadać Dzień Panelisty?". Oto jeden z Waszych pomysłów:
Spieszę ze swoją propozycją: otóż uważam, że nie ma co dłużej zwlekać z wyborem "Dnia Panelisty", aż się zapełni 365 dni roku innymi mniej ważnymi "świętami".
Proponuję dzień 22 stycznia, bo nie jest jeszcze zajęty, a poza tym - łatwy do zapamiętania, bo to dzień urodzin mojej Teściowej.
Tak napisał pewien nasz Panelista. Pozdrawiamy Pana i Pana Teściową, a swoją drogą: Dzień Teściowej przypada 5 marca.
Na obchodzenie święta Panelistów w zaproponowanym przez Pana terminie w tym roku już za późno, ale w przyszłym... kto wie! Przy okazji przypomniał nam się Hymn Panelistów, który ułożyliśmy dwa lata temu. Być może niektórzy pamiętają całość, dziś zamieszczamy tylko refren:
Jest nas w Panelu ogromnie wielu
Dla statystycznych zebrani celów
Choćby zły człowiek straszył cię glistą
Przyłącz się do nas, bądź Panelistą!
I-nformacje
Walentynki to miłe święto. Dziś już coraz rzadziej korzystamy z tradycyjnych kartek i częściej przesyłamy zabawny list, obrazek lub film pocztą elektroniczną. Wśród dziesiątków e-maili znajdziemy jednak nie tylko te od znajomych. Twórcy wirusów, listów reklamowych i innych "śmieci" wykorzystają każdą okazję do tego, by sprowokować nas do otwarcia wiadomości. Taką okazję stanowią również Walentynki.
Pamiętajmy, że otwierając niesprawdzone załączniki narażamy się na zainfekowanie komputera złośliwym oprogramowaniem. Nie dajmy się więc zwieść różowym serduszkom i obietnicy wiadomości od nieznanego wielbiciela. Nie wierzmy w "prawdziwą miłość", informacje "z głębi serca" czy przeczytanie elektryzującego wyznania o tym, jak głęboko tkwimy w marzeniach innej osoby. Narazimy się bowiem na pobranie i samoczynne zainstalowanie na naszym komputerze programów, które w najlepszym przypadku zmienią nam obrazek pulpitu i wyślą odnośnik do znajomych ze skrzynki kontaktów, a w najgorszym skasują nam ważne pliki.
Specjaliści od internetowych zagrożeń ostrzegają w tym roku przed dwoma robakami rozprzestrzeniającymi się w pseudowalentynkowych kartkach. Jeden z nich wyświetla w treści e-maila obrazek z wielkim, różowym sercem i zachętą do pobrania pliku. Jeśli ulegniemy, a robak zainstaluje się w naszym komputerze i przy użyciu własnego mechanizmu roześle podobne wiadomości do osób z naszej listy kontaktów. Jeśli i nasi znajomi dadzą się skusić, robak rozprzestrzeni się do dużej liczby osób. Drugi z robaków działa w bardzo podobny sposób. Widocznym efektem jego działania będzie zmiana naszej tapety na pulpicie. Zapisze swoje kopie na naszym komputerze i sam roześle się do znajomych.
Musimy pamiętać, że nie tylko te dwa programy będą nam zagrażać. Przypomnijmy sobie choćby bardzo niebezpiecznego wirusa "I love you", który kilka lat temu w rekordowo szybkim tempie zainfekował miliony komputerów. Niebezpieczne są też programy szpiegujące, które mogą być dołączone do pseudowalentynkowych wiadomości.
Jak uniknąć zagrożenia? W najbliższych dniach, nie tylko w same Walentynki, uważajmy na załączniki, zwłaszcza jeśli pochodzą z nieznanych nam źródeł. Pamiętajmy jednak, że nawet wiadomość ze znajomym adresem nadawcy może być w istocie wysłana przez niebezpieczny program.
I-nnowacje
Zamiast plastikowej obudowy...
Ile kosztuje najdroższy komputer osobisty świata? Otóż, w przeliczeniu z japońskich jenów 1,84 mln złotych. Najdroższy komputer świata produkowany jest bowiem w Japonii. Skąd ta cena? O ile "zwykłe" komputery mają obudowę z blachy i plastiku, o tyle w tym obudowa wykonana jest z platyny. Dla nieco uboższych klientów producent przewidział "tańszą" wersję z obudową wykonaną ze złota. Tańsza wersja kosztuje...1,37 mln zł.
Teraz .me zamiast .yu
Czarnogóra wybrała opiekunów narodowej domeny ".me". Już teraz reklamują ją hasłem "It's not .YU, it's .ME" (gra słów oznaczająca "to nie domena Jugosławii, to domena Czarnogóry" lub kojarząca się ze zdaniem "to nie ty, to ja"). Operatorzy zachęcają już do rejestrowania się w nowej domenie. Użytkownikiem może być każdy, nawet nie powiązany w żaden sposób z Czarnogórą. Liczą, że tak atrakcyjna domena pomoże ich krajowi podobnie jak domena .tv pomogła małej wyspie Tuvalu.
Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem:
http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/
Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień!
Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl
Zespół netPanel

Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl
*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych
W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie
tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić
formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.
Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji,
bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.
Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.
|
 |
 |
I-deałki
- To się nie uda - zawyrokował Patryk - To się nie może udać.
- Kwestia precyzji wykonania - mruknął Maurycy.
Igor nic nie powiedział. Ale coś mu mówiło, że praw fizyki nie da się oszukać i jeśli wszystko będzie należycie przygotowane...
- Co oni tam robią? - zainteresowała się mama.
- Nie mam pojęcia - odrzekł tata i podrapał się w głowę. - Ale ponieważ nic nie wybucha...
- To ja może sprawdzę.
- Uszanuj prywatność - napomniał ją tata.
Na drzwiach chłopców wisiała kartka: "Bardzo ważne eksperymenty. Nie przeszkadzać. Nie wchodzić. Zachować ciszę. Dziękujemy".
- A może...
- Przecież podziękowali - uspokoił ją tata i rozłożył płachtę gazety.
Ale mama nie była spokojna.
Z pokoju chłopców od czasu do czasu słychać było jakby uderzanie o siebie dwóch kawałków drewna, to znów głuche łupnięcia, innym zaś razem jakby metal zadzwonił o metal, ale przez większość czasu nie dobiegał zza drzwi żaden dźwięk.
Również z wypowiedzi chłopców, które docierały do uszu coraz bardziej zaciekawionych rodziców nie dało się nic wywnioskować.
- Nie tak, ona musi tu spaść, żeby to się tu przesunęło - mówił na przykład Patryk.
Chwilę później Maurycy napominał: - To się wysypie tu i musimy pamiętać, żeby cofnęło.
Igora słychać było najmniej.
Czas leciał i gdy mama już niemal zdecydowana skorzystać ze starego sposobu z ciasteczkami, by dostać się do środka, drzwi pokoju otworzyły się nagle.
- Zapraszamy na przedstawienie - zawołał Patryk.
Rodzice poderwali się z foteli. W pokoju ustawiona była konstrukcja... ze wszystkiego, co było pod ręką. Najbardziej przypominało to skleconą z książek, kubków, drutu, papieru, długopisów i drewnianych deseczek maszynerię szalonego wynalazcy. Główną rolę odgrywały w niej, jak się zdaje, metalowe kulki z łożysk i kulki szklane. Oprócz tego na jednym z biurek rozłożony był cały komplet domina.
- Co to? - zapytał z ciekawością tata.
Patryk zrobił minę magika, który za chwilę ma zamiar wyciągnąć z kapelusza nie jednego białego królika, ale całe stadko królików i to różowych.
- Przyjrzyjcie się temu uważnie - powiedział Maurycy.
Tata zbliżył się i pojął, że wszystko to nie jest wcale tym, na co wyglądało, czyli abstrakcyjną rzeźbą, ale skomplikowaną maszynerią, areną wielkiego spektaklu, który ma się rozegrać w tym pokoju.
- Fascynujące! - powiedział, gdy już obejrzał całość. - Sami to wymyśliliście?
- Mhm - potwierdził skromnie Igor, a po chwili delikatnie pociągnął za niebieski sznureczek. Ten, przyczepiony do gwoździka, naprężył się, poruszając metalowe kółko. To stoczyło się po drewnianej deszczułce, na końcu uderzając w tekturowe pudełko. Pudełko przewróciło się wprost na długopis, którego drugi koniec uniósł się w górę, uwalniając metalową kulkę umieszczoną w drewnianej podstawce. Kulka wypadła na wysokości blatu biurka wprost na szyny, skręciła i uderzyła pierwszy z klocków domina.
- Och! - zdążyła tylko powiedzieć mama, bo widowisko rzeczywiście było fascynujące.
Klocki domina położyły się błyskawicznie ukazując napis: "Wszystkiego dobrego z okazji imienin!".
- No tak. Ja mam dzisiaj imieniny! - przypomniała sobie mama. I ze łzami w oczach podziękowała za widowisko, które urządzili jej w prezencie chłopcy.
|
 |
 |
|