Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 29 stycznia 2008

Drodzy Paneliści!

Komputery stają się coraz lepszymi tłumaczami, czego dowodzi powstały niedawno program. Umożliwia on tłumaczenie... z języka psiego na ludzki. Zajrzyjcie do I-mpresji, by poczytać o tym, "...jak rozmawiać trzeba z psem".
W tym numerze Biuletynu znajdziecie także dział I-nterakcje, a w nim list Panelistki, która w Konkursie samochodowym wygrała zestaw kina domowego. Nie zabraknie też I-deałków oraz I-nnowacji. Zapraszamy do lektury!

I-mpresje

"Wy nie wiecie, a ja wiem, jak rozmawiać trzeba z psem" - śpiewa Adaś Niezgódka, bohater Akademii Pana Kleksa. Tym właśnie różnimy się od niego. "Czego chcesz?" - dopytywał się swego psa niejeden właściciel, choć zwykle nie sprawia mu kłopotu rozróżnienie, czy pies potrzebuje spaceru, chce się bawić, czy też skończyła się karma w misce.
Psy, jak pokazują badania naukowców z instytutu Maxa Plancka w Lipsku, mają "słownik" obejmujący około 200 słów. Tyle samo ludzkich słów przechowuje w pamięci pewne japońskie urządzenie, mieszczące się w obroży. Miniaturowy mikrofon rejestruje poszczekiwanie i warczenie, analizuje je, po czym "tłumaczy" na japoński. Dzięki niemu wiemy, co czworonóg chciał nam powiedzieć. To właściwie tylko zabawka, ale problemem psiej mowy zajęto się również zupełnie na poważnie.
Co pies może chcieć nam zakomunikować? Okazuje się, że psy nie tylko myślą abstrakcyjnie, podobnie jak ludzie - czego dowiodły eksperymenty przy użyciu komputera - ale również uczą się nowych słów niemal w ten sam sposób jak dzieci. Naukowcy przyjrzeli się psom z rasy border collie - sympatycznym, łaciatym czworonogom. Jednym z eksperymentów było umieszczenie nowej zabawki pośród siedmiu znanych. Gdy opiekun prosił o przedmiot wymawiając nieznaną psu nazwę, ten w siedmiu na dziesięć prób podawał mu właściwą zabawkę. Pies łączył nowe słowo z nowym przedmiotem, jak uczące się znaczenia mowy dziecko. W dodatku - zapamiętywał nazwę, a miesiąc później prawidłowo wybierał zabawkę spośród czterech znanych i czterech nowych.
Kilka lat temu gazety obiegła wieść o psie, który umie jeszcze więcej. "Czytający pies" - nazywali go właściciele. Denver, pięcioletni cocker-spaniel z Anglii, potrafił posortować listy przeznaczone dla mieszkańców kamienicy. Każdego ranka czekał na listonosza, odbierał od niego przesyłki i bezbłędnie roznosił do adresatów. Nie mylił się przy tym nigdy. Najprawdopodobniej, zastanawiali się specjaliści, rozróżniał długość nazwiska na kopertach.
Przyzwyczailiśmy się już do małp, wskazujących obrazy na monitorach badaczy. A psy? One też to potrafią. Nie tylko rozróżniają, ale wybierają ten wizerunek, który kojarzy im się z nagrodą. Naukowcy z uniwersytetu w Wiedniu nagradzali kęsem czegoś smacznego psy, które wskazały na dotykowym monitorze wizerunek innego psa. Zdjęcia krajobrazu nie były nagradzane. Psy nabyły tę umiejętność i wykorzystały ja podczas kolejnego eksperymentu z innymi wizerunkami psów i zdjęciami krajobrazu. Stanęły jednak przed dylematem, kiedy pokazano im zdjęcia psów wmontowane w zdjęcie krajobrazu. W następnym teście, gdy miały wybrać pomiędzy fotografią przedstawiającą psa na tle krajobrazu a fotografią samego krajobrazu - wybierały psa. Oznacza to, że czworonogi potrafią nauczyć się abstrakcyjnego pojęcia.
Wracając jednak do psio-ludzkiego elektronicznego tłumacza: skonstruowali go badacze z Węgier. Twierdzą, że ich oprogramowanie jest w stanie zrozumieć więcej, niż człowiek, a także spośród wielu szczeknięć potrafi rozpoznać, który z psów dał głos. Naukowcy zauważają, że szczeknięcia psów różnią się od siebie - nawet, jeśli człowiek nie jest w stanie stwierdzić tego "gołym uchem". Eksperymenty polegały na odtworzeniu nagrań, sporządzonych w różnych sytuacjach: gdy pojawiał się inny pies, podczas walki, spaceru, zabawy lub gdy pies został sam. Program rozpoznał kontekst w 43 proc. szczeknięć. Najlepiej radził sobie z odgłosami związanymi z walką i obecnością obcego, najgorzej - ze szczekaniem w trakcie zabawy. Dodatkowo w 52 proc. oprogramowanie potrafiło rozpoznać, który pies szczekał.
Na koniec dowcip - co prawda o myszach, ale z powodzeniem można by go zastosować także do psów. Naukowcy zamontowali w klatce myszy laboratoryjnych urządzenie, po przyciśnięciu którego przychodził opiekun i dawał jeść. "Jakie to mądre zwierzęta - zachwycali się uczeni - nauczyły się, że aby dostać jedzenie, trzeba nacisnąć przycisk". Myszy z kolei w rozmowach między sobą zachwycały się: "Jakie to mądre zwierzęta ci ludzie! Jak przyciskamy, to zawsze przynoszą jedzenie". A skoro już mówimy o myszach, to może w kolejnych Biuletynach podejmiemy temat kotów i ich języka. To także fascynujące!

I-nterakcje

Napisała do nas Pani Beata, która w Konkursie samochodowym wygrała system kina domowego:

Właśnie dzisiaj kurier przywiózł moją nagrodę :) - kino domowe z nagrywarką. Zdarzyło mi się już wygrać kilka rzeczy typu zapalniczka, kubek, koszulka... ale taka nagroda powaliła mnie!!! Nawet najśmielsze marzenia tak wysoko nie sięgały. To istne cacko. Nie mam co prawda telewizora (pozdrowienia dla konkurentów), ale po wojnie z kilometrami kabli i niezliczoną ilością wtyczek mogę słuchać radia i płyt:). Ciągle jeszcze jestem w szoku, może niedługo się pozbieram :). Jeszcze raz bardzo bardzo dziękuję!!!
Serdeczne pozdrowienia,
Beata z Gdańska.

Jak Pani widzi, szczęście potrafi się uśmiechnąć, czasami trzeba mu po prostu dać szansę. Cieszymy się, że nagroda trafiła do Pani i że przydaje się mimo braku telewizora :)

I-nnowacje

Nie deptać trawników, nie deptać podkładek

Dla ludzi, którzy całe dnie spędzają przed komputerem i nie widują zieleni powstała specjalna podkładka pod mysz... z trawnikiem. To właściwie połączenie podkładki z doniczką. Całość oświetla specjalna lampa, zmieniająca natężenie i kolor światła, symulująca naturalny cykl. Ten ciekawy gadżet ma wnieść do biur trochę natury. Wszystko ma jednak swoją cenę - osoby, które zdecydują się na przykomputerowy ogródek będą musiały pamiętać o podlewaniu... swojej podkładki.


Dentysta przez internet

Co można zrobić przez internet? Zamówić bilety, kupić książkę, pogadać ze znajomymi... Od niedawna można też odwiedzić dentystę. Pewien stomatolog z Londynu bada zęby wykorzystując obraz z internetowych kamer. Niestety, pacjent nie może tego zrobić bez wychodzenia z domu. Typowe kamery mają jeszcze za niskie parametry do tego, by można było za ich pomocą dokonać badania. Dlatego pacjent udaje się do najbliższej spośród dwudziestu klinik, gdzie stan uzębienia jest filmowany i na tej podstawie stomatolog decyduje o dalszym leczeniu. W przyszłości - marzy dentysta - zbadamy się, siedząc we własnym fotelu, a nie w fotelu dentystycznym.


Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem: http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

- Czego chcesz, Nelpa? - zapytał Maurycy. Nelpa skakała jak oszalała wokół jego nóg, gryząc przy tym gumową krowę.
- Jak to czego? - zapytał Igor. - Chce się bawić.
- Chce eee... udać się z tobą na przechadzkę - powiedział Patryk, starannie unikając wymawiania przy Nelpie słów "spacer" i "wyjść".
- Przecież była niedawno - załamał się Maurycy.
- Chce się bawić - powiedział dobitnie Igor i złapał inną zabawkę Nelpy - kawał zwiniętego grubego sznura. Nelpa skoczyła ku niemu, merdając ogonem.
- A ty skąd wiesz? - zapytał prowokacyjnie Patryk.
- Po pierwsze była niedawno - powiedział Igor siłując się z psem. Nelpa część sznurka trzymała już w pysku, Igor swoją część w ręce. - Po drugie, przyniosła ukochaną krowę.
Patryk podrapał się w głowę.
- A po trzecie - dodał Igor - jak chce na spacer to kręci tyłkiem, a jak chce się bawić, macha ogonem i przysiada na tylnych łapach.
- Czarownik - mruknął Maurycy.
- Żaden czarownik - oburzył się najmłodszy z braci. - Czy wy naprawdę nie widzicie, co ona chce powiedzieć?
Patryk zrobił zakłopotaną minę. No owszem, wiedział, że trzeba poświęcać psu trochę uwagi. Rozpoznawał, kiedy należało dolać wody do miski, bo wtedy Nelpa szurała pustym naczyniem po całej kuchni. Wiedział, o co chodzi, gdy łakomym wzrokiem wpatrywała się w jedzących. Ale żeby tak od razu wiedzieć, co Nelpa chce powiedzieć...
- Patrzcie go, doktor Dolittle! - mruknął w stronę Igora.
- Czekaj, czekaj - ujął się za bratem Maurycy. - Opowiedz nam, jak rozpoznać, czego chce Nelpa.
- Ależ to proste - odezwał się Igor. - Przecież to za każdym razem widać. Różne zachowania oznaczają różne potrzeby. Na przykład: jeśli cię liże, to chce ci podziękować, albo wyrazić swoje przywiązanie. Zwierzęta w stadach pomagają sobie nawzajem w różnych czynnościach pielęgnacyjnych. Ona w ten sposób chce wyrazić, że jesteś w jej stadzie.
- Tak? - szczerze zdziwił się Maurycy. Jeszcze kilka dni temu, kiedy Nelpa uparła się lizać go w łokieć krzyczał: "precz, fafluku".
- Oddaj jej ten sznurek - powiedział Patryk, bo Nelpa szarpała Igora coraz mocniej. Zapierała się nogami, wykonywała skurcz szyi i jednocześnie przykucała, by odebrać Igorowi zabawkę.
- Raz czy drugi mogę jej oddać. Ale psu nie można pozwolić wygrywać, bo myśli, że jesteś słabszy - odpowiedział Igor.
- Tak myśli? - zastanowił się Patryk. - Przecież ty jej dajesz wygrać.
- Tak. Ale ona myśli, że zwyciężyła, bo jest silniejsza. I wtedy uważa, że ma wyższą pozycję w stadzie. Bo pies traktuje nas jako swoje stado i stara się zwyciężać. Jeśli czuje się najsilniejszy, to zachowuje się jak przewodnik, najważniejszy pies w stadzie. Na przykład to on chce wybierać, gdzie idzie na spacer.
Tym razem Nelpa przegrała bitwę o sznurek. Igor nie oddał jej go.
- Jeśli pakuje ci się do łóżka - kontynuował najmłodszy coraz pewniejszym tonem - to znaczy, że to ona wybiera sobie najlepsze miejsce do spania. To samo, jeśli wyleguje się w przejściu. To również zachowanie dominacyjne.
Maurycy z podziwem spoglądał na Igora. A ten mówił:
- Jeśli pies domaga się czegoś do jedzenia, to nie trzeba mu dawać od razu, tylko samemu coś zjeść, a potem dać. Bo to dominujący pies je pierwszy, a resztę zostawia słabszym. Jeśli się przyzwyczai, to potem będzie namolnie domagać się jedzenia za każdym razem, gdy tylko siadacie do stołu.
- A... to dlatego tak żebrze, żarłok! - mruknął Maurycy.
- Spacer... - powiedział Patryk. - Nigdy nie mogę jej upilnować na spacerze.
- A kto pierwszy wychodzi z domu? - zapytał Igor.
- Wiesz dobrze, że gdy tylko chwytam smycz i uchylam drzwi, to ona już jest na klatce - odrzekł Patryk.
- No i to błąd - powiedział Igor. - Pies przewodnik idzie pierwszy. Czyli ty.
- Czarownik! - mruknął Maurycy.
Igor jeszcze przez chwilę opowiadał o tym, że pokazywanie brzucha oznacza poczucie bezpieczeństwa u psa, że przysiadanie na tylnich łapach to zaproszenie do zabawy.
A potem wszyscy trzej wybrali się z Nelpą na spacer połączony z ćwiczeniami praktycznymi.