Biuletyn badania Megapanel PBI/Gemius 18 grudnia 2007

Drodzy Paneliści!

Spotykamy się po raz ostatni przed Świętami Bożego Narodzenia.
Z tej okazji pragniemy życzyć Wam tego, co najcenniejsze - spotkania w rodzinnym gronie, chwili zadumy, atmosfery radosnego wyczekiwania, jak również smacznego barszczyku z uszkami, kolorowych bombek na choince i mnóstwa udanych prezentów. Dziękujemy za życzenia, które - jak co roku - przesyłacie drogą e-mailową. Cieszymy się, że o nas pamiętacie!
W poprzednich numerach Biuletynu dużo pisaliśmy o świętach. Dlatego tym razem postanowiliśmy dać Wam odpocząć od świątecznych porządków i przygotowań. Niech na chwilę opadnie kurz - Wy zajmijcie się lekturą...
Głośna stała się ostatnio sprawa opracowanego w Tychach urządzenia, które ma na celu pomoc osobom niewidomym. By przeczytać o tym, jak współczesna technika ułatwia niewidomym i niedowidzącym życie - zajrzyjcie do I-nformacji. O nowinkach ze świata techniki przeczytacie także w I-nnowacjach, a na kolejne przygody sympatycznej rodzinki zapraszamy do działu I-deałki. Miłej lektury!

I-nformacje

Urządzenie dla niewidomych opracowane w Tychach jest proste, ale może właśnie dzięki temu tak rewolucyjne. Daje możliwość nie tylko "widzenia" osobom niewidomym, ale również "wyjścia z domu" tym, którzy nie mogą się samodzielnie poruszać. Pomysł polega na wspomaganiu osoby niewidomej, wyposażonej w specjalne okulary przez zdalnego pomocnika, który widzi obraz z kamery, umieszczonej na tych okularach. Przeszkolonymi e-przewodnikami mają być osoby z niepełnosprawnością ruchową. To oni właśnie przy stanowisku komputerowym przez mikrofon przekazują niewidomym informacje o położeniu przedmiotów w przestrzeni, ale nie tylko: kamera może zarejestrować i przesłać na tyle precyzyjny obraz, by przewodnik mógł na przykład przeczytać jakiś napis.
Przeprowadzono już testy tego urządzenia - opinie osób niewidomych, które miały okazję brać udział w próbach, były wręcz entuzjastyczne. Daje poczucie niezależności - mówili testerzy - bardzo ułatwia poruszanie się po nieznanym terenie, jest użyteczne w wielu codziennych sprawach, które dotąd sprawiały trudności. Osoba widząca nie zdaje sobie sprawy, jak kłopotliwe może być choćby sprawdzenie daty przydatności do spożycia jakiegoś towaru w sklepie dla kogoś, kto nie posługuje się zmysłem wzroku.
Wynalazek z Tychów jest na razie tzw. funkcjonalnym prototypem, ale wśród wielu zalet urządzenia jest również taka, że znakomicie wpisuje się w rynkową niszę. Zainteresowało to operatorów sieci komórkowych, którzy liczą na zdobycie nowych klientów także wśród osób niewidomych. Dzięki temu być może niedługo pojawią się na rynku podobne zestawy. Nie bez znaczenia jest fakt, że pomysłodawcy połączyli tylko w jednym urządzeniu stosowane już w różnych innych dziedzinach technologie. Grupa osób, zaangażowana w ten projekt odebrała niedawno w Brukseli srebrny medal na Światowych Targów Wynalazczości i Nowych Technologii.
Wadą opisanego rozwiązania jest angażowanie dodatkowej osoby - przewodnika. Czy tej czynności nie mogłyby wykonać urządzenia elektroniczne? Powstały już przenośne urządzenia, mogące głosem informować o miejscu położenia i sposobie dojścia lub dojazdu do celu - są to systemy nawigacji satelitarnej. Dają pewną pomoc przy przemieszczaniu się w terenie, podpowiadając jak dojść w konkretne miejsce (prosto, za 50 metrów w lewo). Umożliwiają jednak lokalizację z dokładnością do kilkunastu metrów, co jest wartością imponującą, ale wciąż zbyt małą, by osoba niewidoma mogła czuć się pewnie. Sytuacja ma się zmienić po uruchomieniu europejskiego systemu Galileo (według planów ma być gotowy do 2012 roku). Wówczas zapewne jak grzyby po deszczu zaczną pojawiać się funkcjonalne urządzenia, znacznie ułatwiające niepełnosprawnym poruszanie się. Już wiadomo, że dostęp komercyjny zakłada wyznaczenie pozycji z dokładnością do 80 centymetrów w poziomie, choć nie jest to jeszcze szczyt możliwości systemu.
Znacznie mniej skomplikowanym wynalazkiem, w dodatku dokonanym w warunkach garażowych są wibrujące buty autorstwa pewnego Czecha. Antonin Kaszpar z miasteczka Hluk w swoim własnym warsztaciku dokonał czegoś, nad czym bezskutecznie męczyli się inżynierowie w bogatych laboratoriach. Wbudował w obuwie urządzenie, stosowane w motoryzacji, a dokładnie w ultradźwiękowych czujnikach parkowania. Wyposażył je dodatkowo w system wibracyjny. Jego specjalne buty zwracają niewidomym uwagę na znajdujące się na drodze przeszkody. Sposób działania jest prosty: po postawieniu stopy na podłożu urządzenie zainstalowane w bucie wysyła niesłyszalny dla ludzkiego ucha sygnał. Jeśli odbija się on od przeszkody, but zaczyna wibrować. To istotna zaleta, bowiem podobne urządzenia tego typu sygnalizują przeszkodę dźwiękami i zwykle wymagają używania słuchawek. Tymczasem dla niewidomych słuch jest niezmiernie ważny. W dodatku takie buty, zbudowane z ogólnodostępnych części, nie powinny być dużo droższe od zwykłych.
Jak jeszcze nowoczesna technologia służy osobom niepełnosprawnym? Pisaliśmy wielokrotnie o urządzeniach będących dopiero na etapie projektowania, ale przecież od kilku lat funkcjonują choćby takie urządzenia jak czytniki plików dźwiękowych, czyli elektroniczne książki. Również współczesne komputery produkowane specjalnie z myślą o osobach niewidomych mają wbudowane skanery. Wystarczy położyć na nich w miarę czytelnie wydrukowany tekst, by za chwilę usłyszeć treść. Sprzęt przenośny to między innymi skanery wielkości długopisu, odczytujące całą linijkę tekstu, oraz wyglądające jak sama klawiatura notebooki dla niewidomych. Użytkownik informowany jest o postępach prac za pomocą komunikatów głosowych. Można je jednak wyposażyć w "wyświetlacze" wysuwające plastikowe igiełki by utworzyć litery alfabetu Braile`a. Na podobnej zasadzie działa zaprezentowany niedawno japoński monitor, który może przekazywać obrazy za pomocą wysuwanych pręcików.
O osobach niewidomych myślą także producenci innych urządzeń: można już bez trudu kupić mówiące zegary, termometry, timery, kalkulatory, ciśnieniomierze, a nawet elektroniczne zwijane miarki, czy też ładowarki do akumulatorów. Coraz częściej do użytkowników przemawiają także mikrofalówki, pralki i kuchenki.

I-nnowacje

Fajny bo... nienowoczesny

Na początku telefony komórkowe były duże i ciężkie. Wystarczy wspomnieć, że po epoce telefonów walizkowych pierwszy prawdziwie przenośny telefon, pieszczotliwie zwany przez użytkowników "cegłą", mierzył ponad 30 cm i ważył blisko kilogram. Potem telefony komórkowe stawały się mniejsze i bardziej przyjazne. Dziś ważą kilkanaście gramów. Kiedy już wydawało się, że niewiele więcej można wymyślić w dziedzinie wyglądu komórek, pojawił się... telefon, przypominający swych przodków. Nie jest tak duży, ale do złudzenia przypomina komórki z lat osiemdziesiątych. Gdy technologia pozwala już ukryć antenę w obudowie, on antenę ma na wierzchu. Dzisiejsze baterie nie zajmują wiele miejsca, a jednak ten model charakteryzuje się sporą grubością w stosunku do szerokości - co było charakterystyczne dla telefonów komórkowych sprzed lat. Żadnych kolorów - tylko czerń. I kanciasta obudowa. Poza tym jednak telefon w stylu "retro" jest w pełni funkcjonalną komórką - z kolorowym wyświetlaczem, odtwarzaczem plików muzycznych oraz filmów i obsługą karty pamięci. Ot, taki gadżet dla miłośników staroci... za odpowiednio większą cenę.


Konkurs na najbrzydszą stronę

Jedna z brytyjskich firm ogłosiła konkurs na witrynę internetową, wymagającą przebudowy. Zainteresowani zmianą wizerunku swej witryny zgłaszają ją na forum wraz z krótkim wyjaśnieniem, dlaczego witryna potrzebuje przeróbki, po czym najbrzydsza z nich zostaje wybrana w głosowaniu. Firma zobowiązała się dokonać zmian za darmo. Zainteresowanie tym swoistym "konkursem na najbrzydszą stronę" przerosło wszelkie oczekiwania. Głosowanie trwa.


Jeśli utraciliście Państwo program netPanel i chcielibyście powrócić do badania Megapanel PBI/Gemius, to informujemy, że wersję instalacyjną programu można cały czas pobrać pod adresem: http://netpanel.gemius.pl/netpanel2/


Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury Biuletynu za tydzień! Na listy czekamy pod adresem netpanel@gemius.pl

Zespół netPanel




Gemius SA
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
Budynek MARS, klatka D
Tel.: +4822 874-41-14
Infolinia: 0801-800-009*
www.gemius.pl

*opłata jak za jedną jednostkę taryfikacyjną wg operatora; numer infolinii niedostępny dla sieci komórkowych


W odpowiedzi na sugestie zawarte w listach od Państwa, oferujemy możliwość subskrypcji e-biuletynu w formacie tekstowym zamiast HTML. Jeżeli bardziej odpowiada Państwu wersja tekstowa, prosimy wypełnić formularz na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/t.php.


Gdyby zdecydowali Państwo, że rezygnują z otrzymywania od nas jakichkolwiek informacji, bardzo prosimy o wypełnienie formularza na stronie http://netpanel.gemius.pl/d/d.php.


Cytowanie treści i publikowanie danych zawartych w niniejszym biuletynie możliwe jest jedynie za zgodą PBI Sp. z o.o. i Gemius SA.

I-deałki

- Co ona ma na łapie? - zapytał Patryk Maurycego po kolejnym nieporozumieniu o to, kto ma się dziś zająć Nelpą.
Maurycy był jeszcze trochę obrażony na brata, bo przecież umawiali się na zamianę w "nelpowym grafiku". Najstarszy brat musiał się dziś przygotować do klasówki, która jak na złość wypadła jeszcze przed przedświąteczną przerwą i odrobić bardziej skomplikowaną niż zazwyczaj pracę domową. W dodatku wypadł mu dzień wychodzenia z psem, a Patryk, choć obiecał zamianę, teraz się wykręcał. Maurycy był obrażony, ale zerknął na łapę Nelpy, przytrzymywaną przez Patryka.
Łapa od spodu była zaczerwieniona i jakaś taka wilgotna...
- Może jej coś weszło - mruknął Patryk z bezradną miną. - Jakaś drzazga, albo coś?
Nelpa, co zupełnie niepodobne do niej, stała spokojnie i dawała się zbadać. Zapiszczała cicho, gdy Patryk dotknął nogi.
- Drzazgę chyba byłoby widać - zaryzykował Maurycy. - Ale widać, że ją boli. Nie kulała? Nie podwijała tej łapy?
Patryk nic takiego nie zauważył.
- Myślisz, że to może być coś poważnego? - zapytał.
Maurycy wzruszył ramionami. Miał nadzieję, że nie, ale co o tym myśleć - nie wiedział. Rodziców jeszcze nie było w domu. Mama na pewno wiedziałaby, jak postąpić.
- Co robicie? - zapytał Igor, który niespodziewanie wszedł do pokoju. Patryk i Maurycy porozumiewawczo spojrzeli na siebie.
- A tak... się z nią bawimy - powiedział Patryk, ale zabrzmiało to nieszczerze. Był zdenerwowany. Zresztą Maurycy też już nie był obrażony na brata, ale równie bezradny jak on i równie zaniepokojony.
Igor uważnie przyjrzał się Maurycemu i Patrykowi. Potem bezceremonialnie podwinął do góry łapę Nelpy i spojrzał na nią. Nelpa zawyła, a w oczach Igora pojawiły się łzy. Tego tylko brakowało!
- Dzwonię do taty - powiedział krótko Patryk. W sytuacjach awaryjnych tak właśnie należało zrobić. A sytuacja naprawdę była "awaryjna": Nelpie coś było, Igor już zaczynał płakać...

Kiedy zaalarmowany telefonem tata wpadł do domu, zobaczył rozczulający widok: na podłodze siedział Igor z czerwonymi od płaczu oczyma, przytulający Nelpę, a obok nich Patryk i Maurycy. Patryk tłumaczył coś najmłodszemu bratu uspokajającym tonem.
Maurycy podniósł głowę: - Dobrze, że już jesteś - powiedział.
Tata szybko przystąpił do działania. Wyjął z apteczki maść na gojenie ran, potem podrapał się w głowę, odłożył ją na półkę i zadecydował:
- No to jedziemy z nią do weterynarza.
Chłopcy jakby czekali na takie zdecydowane działanie. Igor natychmiast przestał chlipać i wszyscy pobiegli po kurtki.

Wieczorem, po wizycie u pani weterynarz, Nelpa czuła się dużo lepiej. Na szczęście okazało się, że to nic poważnego. Łapa posmarowana maścią jakby mniej bolała. Nelpa zdawała się wcale już na nią nie zwracać uwagi.
- Chory pies, umierający - nabijał się tata, gdy Nelpa bawiła się jak zwykle: podrzucała pozwiązywaną w supełki starą skarpetkę i z łoskotem na nią napadała. - A ja ją do samochodu niosłem!
- Może jednak uważajcie na nią na spacerze - powiedziała mama. - Niech nie wchodzi w kałuże...
Na słowo "spacer" Nelpa zareagowała jak zwykle: pobiegła po smycz i przyniosła ją w zębach. Tym razem jednak żaden z chłopców nie zareagował jak zwykle:
- To ja z nią wyjdę - zaoferował się Patryk, choć jeszcze kilka godzin temu upierał się, że zamiana jest niemożliwa.
- Już zrobiłem najpilniejsze, to mogę wyjść - powiedział Maurycy.
- No to ja z nią wyjdę - powiedział Igor i poszedł do przedpokoju.
Ostatecznie cała trójka postanowiła wyjść z psem na spacer i nie kłócić się już więcej o zmiany w nelpowym grafiku.